Komentarze

Sortuj komentarze: Wyświetlaj: komentarzy na stronę

Dorotabalamacek

U mnie to dość świeży temat.. Córka 3 miesiące..Najpierw pojawiły się problemy z karmieniem.. w pierwszej ciąży to samo miałam wtedy chyba bardziej to przeżywałam chociaż teraz nie mniej.. Stan płaczliwości dosyć długo się utrzymywał.. póżniej przeżywałam że tydzień w szpitalu siedze juz nie mogłam tam wytrzymać..Byłam w domu... już nieco spokojniej... Ale jednak kurwica z nerwica mnie brała bo wszyscy zwalali się na głowe bo chca dziecko ogladać... tesciowa najchetniej to by ja zabrala mi .. ciagle przychodziła wybudzała dziecko denerwowalam się ogromnie.. o wszystko sie wkurzałam wyrzywałam na partnerze jakoś to biedny znosił... za chwile weszła faza na to że nie mam zadnych przyjemnosci ze caly czas siedze zamknieta z dziecmi w domu a jedyne wyjscie to do jego mamusi... oczywiscie to bylo zle odebrane przez niego... bo zaczelo sie wygadywanie typu ze imprezy mi w glowie alkohol a baba powinna siedziec z dzieckiem.. oczywiscie nie o to mi chodzilo a o wspolne spedzanie czasu...byly klotnie o byle co.. o to ze mam duzo obowiazkow ze wszytsko musze robic sama on nie dostrzega ogromu sil i wysilku jaki w to wszytsko wkladam.. bo wedlug niego gowno robie w domu itp itd Nie wiem jak to się stalo ale od jakiś 3 tyg bez kłotni bez niczego sie dogadujemy ja tez jakos psychicznie sie lepiej czuje chyba wszystko wraca do normy

dodano: 2019-07-02 12:21:36

magdkraw

Kochane a najgorsze w tym wszystkim jest to że kobieta zostaje z tym wszystkim sama, gdy jesteśmy w ciązy wszyscy mówią nam jak jest pięknie i kolorowo, i wszystko pachnie fiołkami, a rzeczywistość okazuje się zupełnie inna< począwszy od problemów z karmieniem, potem problemu brzuszkowe, kolki, nieprzespane nice wcale nam nie pomagają, nasze ciało wydaje nam się okropne, bo gdzie podział się nasz kaloryfer z brzuszka, a rozstępy wcale nie poprawiają mi nastroju, a podobna miałam być z nich dumna, bo to paski silnej kobiety jak pręgi tygrysa, halo??? Gdzie jest Moje życie? to idealne i zaplanowane? i wtedy wszystko się sypie, płaczę bez powodu, jestem przerażona zamknięciem w domu, bo gdzie mam się wybrać z taakim maleństwem? Na zakupy? Tam tyle zarazków? I tak popadamy w depresję a nasze drugie połowy nie wiedzą o co chodzi? W końcu masz swoje wymarzone maleństwo, więc o co chodzi zapyta???... Ale moje Kochane pocieszę wam tym że ten stan mija, naprawdę mija, i w końcu zaczniemy się cieszyć macierzyństwem, nie duś nic w sobie, płacz ile się da, to też naprawdę pomaga. Szkoda tylko że na szkole rodzenia i w poradnikach nikt nas nie uprzedza, tylko wszystko tak pięknie wygląda...

dodano: 2019-06-21 19:06:36

Mamapromocji

Bardzo ważny temat... Świetnie, że został poruszony

dodano: 2019-06-20 15:56:49

Mommyslife

Z własnego przykładu wiem jak ciężko jest podczas baby blues i jeszcze nikt ciebie nie rozumie. Każdy uważał że skoro Hanula jest już na świecie to powinnam być szczęśliwa i skakać pod sufit. Jednak nie jest tak łatwo wcielić się w nową rolę. I jeszcze po wyjściu ze szpitala każdy miał nas gdzieś a tatuś wolał isc do pracy bo tam go bardziej potrzebowali. Później jak ktoś przychodził aby zobaczyć dzidzie to tylko o dzidzi i jaki to ojciec musi być zadowolony. A ja to co? Moje miejsce było w kuchni aby 4 dni po porodzie robić kawusie I podawać ciastko gdzie nie miałam na to zwyczajnie sił i chciałam odrobiny zrozumienia, że mimo iż rodziłam naturalnie to też byłam zmęczona i obolała

dodano: 2019-06-17 23:15:03

Anusiak2004

Wiadomo, ze po porodzie najwazniejsze staje się dzieciątko i cala uwaga skupia sie na nim ale zostaje jeszcze kobieta, ktora w bolach urodzila to malenstwo. Szkoda ze malo kto chce zrozumiec to co czuje. Bo dla otoczenia powinna tryskać radością. A często jest tak ze strach zaslania cala radość z macierzynstwa. Ja równierz licze na ze kobiety beda mogly porozmawiac z psychologiem po porodzie

dodano: 2019-06-12 15:43:04

<< 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 >>