Doświadczone mamy z Canpolu radzą.

Dodaj swoją poradę

Życie na sali poporodowej

życie i warunki na sali poporodowejPo trudach porodu, możesz nareszcie w spokoju przytulić maleństwo. Pierwsze wspólne dni to z pewnością niezwykły czas w Waszym życiu. Zanim jednak wrócicie razem do domu, musicie zostać przez jakiś czas w szpitalu. Bardzo możliwe, że pokój będziesz dzielić z inną świeżo upieczoną mamą i jej dzieckiem. Podpowiemy Ci, czego unikać oraz jak zachowywać się na sali poporodowej, abyś czas spędzony w szpitalu, a także towarzyszkę szpitalnej niedoli, mogła wspominać z uśmiechem.

Telefony i smsy…

Gdy już ochłoniesz po porodzie, z pewnością będziesz chciała podzielić się swoim szczęściem z całym światem. Telefony do rodziny, przyjaciół, znajomych dalszych i bliższych to naturalne. Jednak musisz pamiętać, że o ile będziesz dzwonić na korytarzu, nie ma w tym nic złego.

Niestety wiele mam zapomina się i leżąc w łóżku szpitalnym, robią sobie wielogodzinne maratony rozmów, opowiadając ze szczegółami przebieg porodu, nie zważając przy tym na inne osoby przebywające z nimi na sali. Gdy już zakończą się rozmowy, zaczynają przychodzić smsy z gratulacjami, na które koniecznie trzeba szybko odpowiedzieć. I tu również pojawia się problem, bo klawisze pikają, a każde powiadomienie drażniąco popiskuje.

Na tym nie koniec. Trzeba jeszcze zdjęcia wrzucić na wszystkie portale społecznościowe i zmienić status, a potem z nudów, czekając na kolejne wiadomości można pograć w gry na telefonie. I tak nasza towarzyszka, która pragnie spokoju i ciszy, cały dzień wsłuchuje się denerwujące klikanie.

Dobra rada:

Będąc w szpitalu wycisz telefon. Wyłącz również wibracje, bo te też potrafią być denerwujące, gdy się często uruchamiają. Prywatne rozmowy staraj się załatwiać na korytarzu, aby inne mamy nie czuły się skrępowane.

Niekończąca się kolejka gości

Po porodzie możesz czuć się obolała, zmęczona i senna. Jedyne na czym będziesz mogła się skupić to nowonarodzone maleństwo, a do tego potrzeba spokoju. Niestety w salach wieloosobowych bywa z tym różnie, a to za sprawą gości odwiedzających świeżo upieczoną mamę i dziecko. O ile jest to jedna osoba, nie ma w tym nic złego. Zdarzają się jednak mamy, które spraszają dosłownie całą rodzinę i przyjaciół. Szczęście, gdy przychodzą pojedynczo i na chwilkę, ale bywa, że młodą mamę odwiedzają większe grupy i na sali robi się wtedy prawdziwy tłok.

Nawet jeśli jesteś towarzyska, taka sytuacja może być dla Ciebie niekomfortowa. Musisz przecież co chwilę przystawiać maleństwo do piersi, a nie da się tego zrobić nie odsłaniając piersi. Dla mam, które dopiero zaczynają karmić naturalnie, może to być stresujące zajęcie. Aby przystawić prawidłowo malucha i go nakarmić powinnaś być skupiona, a wiadomo, że gdy ktoś obcy co chwilę na Ciebie zerka trudno się zrelaksować.

Dobra rada:

Uprzedźcie rodzinę i znajomych, by nie odwiedzali Cię w dużych grupach. Jedna, maksymalnie dwie osoby jednocześnie to idealna ilość. Nie musisz zapraszać od razu wszystkich. W szpitalu jesteś dosłownie kilka dni. Wystarczą odwiedziny najbliższej rodziny. Resztę możesz zaprosić do domu, jak już wyjdziecie z maleństwem ze szpitala.

Podczas odwiedzin, aby nie przeszkadzać innym, rozmawiajcie ściszonym głosem. Zwróć również uwagę gościom, by siedzieli tyłem do karmiącej mamy lub wyjdźcie na ten czas na korytarz. Zapewnicie jej w ten sposób minimum intymności.

Co dwie matki, to nie jedna

Choć wiele mam marzy o pojedynczej sali poporodowej, to trzeba pamiętać, że wieloosobowe mają również swoje zalety. Zaraz po porodzie, gdy jesteś jeszcze obolała, będziesz z pewnością potrzebowała pomocy.

Pamiętam, jak mój synek wreszcie prawidłowo złapał pierś. Nie pomyślałam wtedy, żeby ułożyć sobie poduszkę pod plecy, aby było mi wygodniej, a przecież wiadomo, że maluch pije mleko dłuższą chwilę. Z pomocą przyszła moja współlokatorka. Podała mi poduchę, a nawet pomogła mi ją dobrze ułożyć. To było bardzo miłe. Potem nawzajem pilnowałyśmy swoich dzieci, gdy musiałyśmy np. wyjść na chwilę do łazienki. W pojedynczej sali musiałabym sobie radzić sama, a tak cieszyłam się, że mam wsparcie od innej mamy.

Dobra rada:

Nie bój się prosić o pomoc. Ty także w razie potrzeby nie pozostawaj obojętna. Takie drobne gesty wprowadzają dobrą atmosferę. Poza tym dobrze mieć świadomość, że można na kogoś liczyć, również wtedy, gdy nie ma nikogo bliskiego obok.

Potok słów czyli niekończąca się opowieść o porodzie

Poród to dla każdej mamy bardzo emocjonujące wydarzenie, dlatego tak chętnie o tym opowiadamy. Zdarzają się mamy chętne do rozmowy, jednak słuchając relacji z porodu, któryś raz z rzędu (bo przecież trzeba ją opowiedzieć każdej odwiedzającej osobie), możesz poczuć się znużona. Bywa, że współlokatorka jest tak gadatliwa, że poznasz jej całe życie, dowiesz się o kłopotach z teściową i problemach finansowych. To może być męczące, dlatego uważaj na to, co mówisz.

Dobra rada:

Nie każda mama chce być terapeutą czy spowiednikiem lub szuka nowej przyjaciółki. Możesz na spokojnie opowiedzieć współlokatorce o swoim porodzie, oczywiście jeśli nie słyszała tej historii wcześniej. Jednak musisz pamiętać, że gadanie bez końca i zwierzanie się ze wszystkich swoich problemów jest nie na miejscu. Poza tym ktoś może potrzebować dużo bardziej ciszy, niż rozmowy. Trzeba to uszanować.

„Złote rady” na wszystko

Po porodzie trafiłam na salę, gdzie już były dwie inne mamy. Jedną z nich codziennie odwiedzała teściowa, która mieszkała niedaleko. Na początku jej zazdrościłam, ale już drugiego dnia wiedziałam, że nie ma czego. Kobieta cały czas dawała jej rady, a dodatkowo we wszystkim ją wyręczała, wmawiając, że nic nie potrafi. I by mi to wcale nie przeszkadzało, dopóki swoimi złotymi radami, nie zaczęła się dzielić ze mną. A to, źle przystawiam synka, a to powinnam zmienić koniecznie dietę i jeść dużo nabiału, bo dzięki temu produkcja mleka będzie lepsza. O przykrywaniu ciepłym kocykiem nie wspomnę, choć było wtedy upalne lato. Pomimo niewielkiego doświadczenia czułam, co dla mojego dziecka jest najlepsze i takie komentarze bardzo wyprowadzały mnie z równowagi.

Gdy jest się młodą niedoświadczoną mamą, okazuje się, że prawie każda napotkana osoba jest ekspertem w dziedzinie karmienia dzieci, pielęgnacji oraz zdrowia i oczywiście musi się tą wiedzą z Tobą podzielić 

Dobra rada:

Kobieta po porodzie jest bardzo wrażliwa, z powodu rewolucji hormonalnej. Nic tak bardzo wtedy nie denerwuje jak „złote” rady od obcych. Dlatego uprzedź grzecznie swoich gości, aby swoje komentarze zachowali dla siebie. Tobie będzie dużo łatwiej, niż sąsiadce zwrócić im uwagę.

PS. Na szczęście czas spędzony w szpitalu nie trwa wiecznie i w ciągu kilku dni od porodu wrócisz ze swoim maleństwem do Waszego cichego, spokojnego domu :-)

Komentarze

Sortuj komentarze: Wyświetlaj: komentarzy na stronę

gatkens

Dzięki współlokatorce czas na sali poporodowej biegnie szybciej :) na szczęście trafiłam na fajna dziewczynę, która nie była głośna, a no i jej rodzinka też nie była napastliwa :)

dodano: 2019-05-14 13:39:23

Just5

Miałam szczęście bo w pierwszą noc po porodzie byłam sama na sali, żałowałam później, że tak mało spałam tej nocy.Kolejne noce były już gorsze bo dziecko mojej koleżanki z sali dawało popalić. Jednak patrząc na to wstecz, cieszę się, żę nie byłam sama w sali, bo po porodzie byliśmy w szpitalu aż 6 dni. Ciężko by było tyle czasu spędzić samemu, a tak we dwie mogłyśmy wymieniać się swoimi spostrzeżeniami, jedna drugiej się radzić. Ze swoją współlokatorką razem się śmiałyśmy, ale też płakałyśmy, gdyż po porodzie wszystko staje się inne. Człowiek zaczyna inaczej patrzeć na świat i martwić się o tą małą istotkę, Dziś prawie pół roku minęłó a my nadal utrzymujemy kontakt.

dodano: 2019-05-12 17:02:19

Darulka04

Ja po porodzie trafiłam na salę 3 osobową, był to dla mnie dramat jakiś koszmar, ponieważ moje dziecko zaraz po urodzeniu trafiło na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka. Słuchanie płaczu dzieci przyprawiał mnie o płacz i straszny smutek. Matki, które były z dziećmi prosiły mnie abym zaopiekowała się ich dziećmi podczas gdy one robiły poranną toaletę lub gdy korzystały z toalety. Pielęgniarki kąpały maluszki i do nich zaglądały co jakiś czas a ja musiałam na to patrzeć. Dziewczyny rozmawiały do swoich dzieci, opiekowały się nimi, a ja nie mogłam. W takich sytuacjach właśnie, każda matka powinna dostał jedynkę. W przypadku, gdy miałabym przy sobie dziecko wolałabym mieć kogoś na sali ponieważ zawsze 2 osoba może właśnie popilnować dziecka podczas toalety, lub zawołać pielęgniarkę w razie nagłej potrzeby gdy same nie możemy tego zrobić. W szpitalu, w którym rodziłam nie można było wchodzić odwiedzającym na salę, tylko przed oddziałem był specjalny pokój. Takie rozwiązania są dobre, ponieważ oszczędzają krępacji przed obcymi mężczyznami, głupim gadaniem obcych ludzi, mądrzeniem się, smrodem przynoszonym do pokoju przez niektórych odwiedzających lub brudem wnoszonym na salę.

dodano: 2019-05-08 18:03:23

Madzia189

Super artykuł. Mój szpital akurat w każdej sali kładzie pojedynczo a dopiero jak wszystkie sale są zajęte doklada kolejna osobę tak więc leżałam sama. Jednakże nawet wtedy wyciszylam telefon i nikogo nie zapraszalam, to był czas mój i maluszka. Jedyny minus w takim lezeniu jest czas kąpieli i strach zostawić maluszka samego ;)

dodano: 2019-03-09 17:57:57

goska4

Tuż po porodzie wolałabym mieć salę pojedynczą. Jak już się zapoznałam z dzieckiem i z tym co się ze mną stało mogłabym mieć towarzystwo na sali. Co innego odwiedzający, jeśli siedzą grzecznie przy młodej mamie to ok, ale jeśli chodzą głośno po całym pokoju to ja dziękuję! Ja miałam łóżko przy oknie i gdy przyszedł mąż mojej współlokatorki podchodził co chwilę sprawdzić czy samochód stoi na parkingu!!! Nie dość, że to była zima i nie miał ochraniaczy na butach to jeszcze śmierdział papierosami.

dodano: 2019-02-14 15:48:37

<<
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 >>


Musisz się zalogować lub zarejestrować, żeby dodać komentarz.