result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Mama wraz z małym dzieckiem przyszłą na szczepienie do lekarza. Kobieta swoi obok kozetki na której siedzi rozebrane do połowy dziecko. Bobas patrzy się na doktora, który chce zrobić mu zastrzyk.

O szczepieniach już było, niemniej myślę, że warto poruszyć sprawę trochę pod innym kątem. Natchnęło mnie wczoraj, gdy poszłam z dzieckiem właśnie do szczepienia. Widziałam i słyszałam „cuda”, których na pewno nie zdecydowałabym się zafundować mojemu dziecku. Po wszystkim moje – poszło spokojnie do wózka, „podglądane” było obrażone na mamę, tatusia i cały świat, w dodatku histeryzowało co najmniej tak, jakby straciło rękę. I wcale się mu nie dziwię.

Jak przygotować dziecko na wizytę u lekarza?

Ale od początku i może maksymalnie bez „obgadywania”. Od zawsze staram się, by moje dziecko czuło się bezpiecznie. Wiem, że jest to możliwe tylko wówczas, gdy ma do mnie zupełne zaufanie, gdy wie co się stanie i jak się stanie. Dlatego też, poza zasadami panującymi w naszym domu, o których pisałam, a propos innej porady, gdy planujemy wizytę lekarską wdrażamy procedurę specjalną:

  • Przygotowujemy dziecko już kilka dni wcześniej. Wybieramy spokojny, dogodny moment w ciągu dnia, gdy dziecko ma dobry nastrój, a sami nie jesteśmy podenerwowani. Spokojnym, łagodnym tonem opowiadamy, jak o najzwyklejszej czynności na świecie, że za kilka dni pójdziemy do pani doktor, że ona ją zważy, zmierzy, zajrzy do gardła (tu otwieramy szeroko buzię i oczekujemy tego samego od dziecka), do ucha (zaglądamy do uszu), osłucha (pokazujemy jak, głęboko oddychając). Po wszystkim, przejdziemy do pani pielęgniarki, która umyje ręce, założy rękawiczki i zrobi zastrzyk (lub trzy, jak ostatnio w naszym przypadku). Cała opowieść powtarzana jest każdego dnia, jednak tylko raz dziennie.
  • Nie oszukujemy!!! Mówimy prawdę. Dziecko wie, że szczepienie będzie bolało. Opowiadamy, że ukłucie może boleć i może być nieprzyjemne. Zaznaczamy przy tym, że będziemy ją mocno tulić, będziemy przy niej i nic złego się nie stanie. Mówimy, że to potrzebne, aby rosła duża i zdrowa (jak tata – to taki jej synonim zdrowia „duża i zdrowa jak tata”). Tłumaczymy, że czasem coś musi boleć, ale to nie oznacza, że chcemy ją skrzywdzić. Jednocześnie wpajamy, że choć jest duża, mądra i dzielna, może sobie popłakać, bo to naturalne i każdy płacze, gdy coś go boli.
  • Nie epitetujemy!!! Nie używamy obraźliwych słów w stosunku do pielęgniarek czy lekarki. Nie mam tu na myśli wymyślania od najgorszych, ale słyszałam ciekawe teksty w stylu „moje biedne, choć mamusia przytuli, a to niedobra pani zrobiła ci zastrzyk”. NIGDY czegoś takiego nie zrobiliśmy i nie zrobimy. Oczywiście, takie mowy nie umniejszają pielęgniarce, ale budzą w dziecku poczucie krzywdy. Chcemy, by nasza córka wiedziało, że pielęgniarki czy lekarka jest tam DLA NIEJ, dla jej dobra i zdrowia, że robią to z troski o nią i pomagają, nie krzywdzą. Zatem należy im pięknie podziękować po wszystkim i szanować za to, co robią, jak pracują.
  • Zabieramy ulubioną zabawkę. Aktualnie jest to wiekowy „Miś Mjetek”. Piękny to on nie jest. Skulkował się nieco i widać, że swoje w życiu przeszedł. To miś, którego ja dostałam lata temu. Moje dziecko go pokochało i od jakiegoś czasu nie rozstaje się z „Mjetkiem”. Rzeczony niedźwiedź powędrował z nami do szczepienia, córcia tuliła go podczas zastrzyków i z pewnością czuła się bardziej „swojo”. Dlaczego wspominam „Mjetka”? A dlatego, że rodzice często owszem, zabierają ze sobą zabawkę czy przytulankę, ale… To mają być ultra piękne, cudownie nowe przedmioty, żeby „nie było wstydu w przychodni”. Dziwne to dla mnie, ale spotkałam się kilkakrotnie. Wspomniany we wstępnie chłopiec, rzucał się w spazmach po podłodze, w tym czasie mama wciskała mu jakieś cudowne auto. Chłopiec auta nie chciał, wspominał coś o zabawce, której nazwy nie jestem w stanie przytoczyć, ze względu na histerię, ale także na swoiste nazewnictwo. Tatuś chłopca zapytał „gdzie ten zając, którego chce?” Na co mama: „nie wzięłam, przecież to wiocha, stare, wyliniałe”. Uważam, że jeśli dziecko związane jest emocjonalnie z jakimś pluszakiem, jeśli wyrażamy zgodę by bawiło się nim w domu, tuliło, śliniło, spało, nie widzimy zagrożenia w zabawie tym „czymś”, to nie ma co chować się pod maską wstydu, a pozwolić, by taka zabawka koiła nerwy dziecka również poza domem. Dzieci wybierają po swojemu. Kochają zazwyczaj to, co pokraczne, stare, czy jeszcze jakieś. I niech im będzie wolno! Cudownie nowa, czy arcypiękna dla oka – nie pocieszy tak, jak ulubiony, brzydki miś.
  • Uspokajamy, ale nie hasłem „nie płacz”. Po wszystkim, dziecko zostaje nagrodzone. Pani pielęgniarka daje „odznaczenia dzielny pacjent”, mama i tatuś podziwiają, zachwycają się, biją brawo. Jasno stwierdzamy, że już koniec, więcej nie będzie, że można się ubrać, podziękować i pójdziemy do domu. Naszemu dziecku to wystarcza, by przestało łzawić, ale gdyby nie – na pewno nie użylibyśmy stwierdzenia „nie płacz, nie ma powodu, nie bądź beksa” czy innego w tym klimacie. Dziecko odczuło ból, dyskomfort, zatem ma swoje święte prawo reakcji. Ma prawo je boleć, zatem ma prawo zapłakać. Nigdy nie ośmieszamy (mówiąc np.: „dzieci będą się z ciebie śmiały”, „jesteś mazgaj”), nie porównujemy do innych („zobacz, a dziewczynka nie płacze tak jak ty”). Dziecko jest indywidualną jednostką i tak należy do niego podchodzić. Chcemy by rosło w przekonaniu, że jest ważne, że jego odczucia i reakcje są ważne i prawidłowe oraz, że ma do nich prawo. Chcemy, żeby nie czuło się gorsze ze względu na to, że czuje czy robi coś inaczej niż reszta.

Szczepienie małego dziecka - wskazówki

Generalnie sprawa szczepień jest dla nas sprawą bardzo prostą. Nie oczekujemy od dziecka, że zaciśnie zęby i nie uroni łzy. Pozwalamy, by odczuwało po swojemu i reagowało po swojemu, ale staramy się, by nie było zaskakiwane, by wiedziało, czego ma się spodziewać, rozumiało po co i dlaczego. Kiedy zaczęliśmy? Już przy pierwszym szczepieniu. I choć wielu twierdzi, że tak małe dzieci nic z tego nie wynoszą, my nie odpuściliśmy. Doskonale wiemy, że gdy córcia miała 6 tygodni nie robiła sobie nic z tego, co do niej mówimy, ale… zwracała uwagę na to, że mówimy i jak mówimy. Dla nas to był łagodny start w taką postawę wychowawczą, która z czasem stała się naturalna, a z której to dziecko co raz, czerpało więcej.

Mam świadomość tego, że dziecko mi ufa, ona zaś czuje się przy nas bezpieczna, bo nie wciskamy jej pięknych, cukrowych bajeczek o tym, jak to pani nie zrobi zastrzyku lub zrobi go bez igły, jak to nie będzie bolało, jak nic nie poczuje itd. Wie, że to, co słyszy – jest tym, co zobaczy, poczuje czy stanie się. Dzięki temu czuje się bezpieczna, a co za tym idzie – spokojniej podchodzi do sytuacji trudnych, bo zwyczajnie się mniej boi, bo została uprzedzona, przygotowana, wprowadzona.

Uważam, że takie postępowanie sprawdza się nie tylko w przypadku szczepienia. To procentuje i ułatwia wiele innych apsektów wychowawczych. Daje spokój rodzicom, buduje ufność i świadomość bezpieczeństwa u dziecka. Myślę, że efekty mówią same za siebie i same bronią metody.

Powiązane produkty

Powiązane porady

Mama bawi się z synkiem. Kobieta unosi do góry dziecko. Rodzicielka trzyma synka na rękach i całuje go w policzek. Kilku letni chłopiec wyciąga do góry ręce i uśmiecha się szeroko, podoba mu się zabawa z mamą.
Jaką jesteś matką?

Na bycie matką składa się wiele czynników wg mnie tym jednym z najważniejszych jest miłość i bliskość oferowana dziecku.. lecz zdarzają się sytuacje nieuniknione, w których nadmierna miłość może prowadzić do pewnego rodzaju dewiacji. I tak zapewne w Waszym środowisku zdarza wam się spotkać przykłady matek, o których chciałabym napisać.

Czytaj więcej >
Kilku miesięczne niemowlę samodzielnie siedzi na podłodze. Dookoła dziecka leży dużo porozrzucanych książek. Bobasa zainteresowała szczególnie jedna, żółta książeczka.
Jak zachęcić dziecko do czytania?

W dzisiejszych czasach trudno jest zachęcić dziecko do czytania nie tylko książek, ale i gazet, komiksów itp. Często dzieci z czytaniem stykają się dopiero w szkole. Spowodowane jest to głównie swobodnym dostępem do mediów takich jak telewizja czy internet. Dlatego warto zastanowić się jak to zmienić.

Czytaj więcej >
Młoda mama siedzi na podłodze w pokoju dziecka. Kobieta siedzi w rozkroku z wyprostowanymi nogami i trzyma za ręce bobasa. Niemowlę samodzielnie siedzi i dobrze bawi się z mamą.
Jak zachęcić dziecko do aktywności fizycznej?

Maluchy w wieku od 3 do 6 lat mają aktywność fizyczną wpisaną w swoją naturę i najczęściej nie trzeba ich dodatkowo zachęcać do ruchu, wystarczy tylko umożliwić im spożytkowanie tej naturalnej energii. Jednak w dobie komputerów, Internetu, i telewizji, coraz trudniej jest wzbudzić u dzieci zainteresowanie aktywnością fizyczną. O ile łatwiej jest włączyć dziecku kolorowe bajki niż wyjść z nim na plac zabaw, rower czy hulajnogę.

Czytaj więcej >
Kilkumiesięczne dzieci siedzą na dywanie. Dziewczynka i chłopiec siedząc samodzielnie bawią się klockami. Dla dzieci zabawa w układanie kolorowych kloców jest bardzo interesująca.
Jedna z trudniejszych decyzji – wybieramy żłobek

Z ciężkim sercem, ale muszę wrócić do pracy i oddać synka do żłobka. Chciałabym Wam opisać czym kierowałam się w wyborze tego konkretnego miejsca.

Czytaj więcej >
Niedawno narodzone niemowlę trzymane jest na rękach. Bobas kurczowo łapie się ramienia, które go otacza. Dziecko wbija swoje dziąsła i pojedyncze ząbki w ramię rodzica.
Jak sobie poradzić z dzieckiem, które gryzie?

Twoje dziecko gryzie Cię bez powodu? Czy ugryzienia są na tyle mocne, że pozostawiają bolesny ślad? Dowiedz się, co robić, by oduczyć malca złego nawyku.

Czytaj więcej >

Komentarze do porady

Sprawdź, jak oceniły inne mamy
Komentarze do porady
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny

{{ review.author }}

{{ review.author }}

{{ review.publication }}
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny