result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Kobieta tuż przed porodem, leży w szpitalnym łóżku. Przyszła mama kurczowo trzyma obiema rękami poduszkę, która znajduje się za jej głową i głęboko, miarowo oddycha.

Tyle się teraz słyszy o porodach rodzinnych. Co drugi poród właśnie tak wygląda. Mamy wszem i wobec ogłaszają "mój mąż był przy porodzie". W internecie można również znaleźć artykuły, które mówią o wielu plusach takich właśnie porodów. Sami tatusiowie chwalą się, że byli i nie żałują. Piękne to i godne pozazdroszczenia.

Sama podczas porodu

Ale czy każdej mamie jest dane rodzić w towarzystwie drugiej, bliskiej nam osoby? Jak się okazuje, i jak sama doświadczyłam, niestety nie. Mam dwójkę dzieci, które musiałam urodzić sama, i dwa te porody wyglądały zupełnie inaczej. Niżej chcę przedstawić Wam, jak one wyglądały oraz jak zmieniło moje nastawienie psychiczne.

To niemożliwe...nie wierzę

W pierwszą ciążę zaszłam, mając prawie 19 lat. Chodź można się domyślić, że nie było to w planie, to i tak bardzo z narzeczonym się cieszyliśmy. Była tylko jedna kwestia, w której był nieugięty, pomimo wielokrotnych rozmów na temat porodu rodzinnego zawsze słyszałam tę samą odpowiedź - "nie". Nie potrafił uzasadnić dlaczego nie chce. Po prostu uparł się, ale ja wciąż łudziłam się, że jednak gdy przyjdzie czas porodu zostanie ze mną. Niestety to był mój podstawowy błąd. Rozczarowałam się strasznie, gdy okazało się że na porodówce jestem tylko ja i personel.

Podłączona pod kroplówkę, wijąc się z bólu, byłam zła na cały świat - "dlaczego zostałam sama?! To niesprawiedliwe! Dlaczego inne mamy mają wsparcie męża, a mój narzeczony nie chce przy mnie być". Myślałam, że nie podołam temu. Skurcze były okropne, a moje nastawienie psychiczne z minuty na minutę się pogarszało. W efekcie, gdy wreszcie po 4,5 godzinach na świat przyszła córcia nie potrafiłam się cieszyć, że właśnie położyli mi ją na brzuch, a ona zerknęła na mnie tymi swoimi pięknymi oczkami.

Jakiś czas później do szpitala dotarł mój narzeczony. To przerażenie, które zobaczyłam w jego oczach na mój widok - sponiewierana, załamana, z popękanymi krwinkami wokół ust i w gałkach ocznych (efekt złego parcia), wykończona - bał się mnie złapać za rękę, a ja? Ja byłam zła na niego, że zostałam z tym sama i przeszłam przez to sama. Do tego późniejszy pobyt na oddziale położniczo-noworodkowym, który przedłużył się do tygodnia (ze względu na żółtaczkę córy) pogarszał mój stan psychiczny. Codzienna wizyta pediatry i decyzja "jeszcze dzisiaj pani nie wychodzi" przyprawiała mnie o potok łez.

Później po powrocie do domu przez miesiąc musiałam walczyć sama ze sobą, bo pogrążyłam się w tej "samotności" czując, że tylko ja mogę być dla tego dziecka, bo tylko ja przecież je urodziłam. Gdyby nie pomoc narzeczonego i poczucia tatuśkowania, wyręczania mnie przy wszelkich możliwych obowiązkach, w tym przy dziecku (np. to on kąpał córę) i to często na upartego, pewnie skończyłoby się to depresją poporodową. Dopiero z perspektywy czasu zrozumiałam, że jest tatą doskonałym. Nie ma nic, co mogłabym mu zarzucić z wyjątkiem tego, że nie chciał być przy porodzie... ale i to z czasem zaczęłam rozumieć.

Inne nastawienie

W drugą ciążę zaszłam w zeszłym roku, a urodziłam synka na początku tego. Tak jak za pierwszym razem tak i teraz na pytanie "poród rodzinny?", słyszałam tą samą odpowiedź "nie". Z tym, że tym razem, przez 9 miesięcy oswoiłam się z tym. Nie pozwoliłam do siebie dopuścić myśli "a może jednak zmieni zdanie?". Pytałam go i często wracałam do tej rozmowy, ale wiedziałam jaka będzie odpowiedź. Dzięki temu, że wiedziałam czego się spodziewać, również na porodówce nie byłam rozczarowana, że go przy mnie nie było. Owszem były chwile, gdy skurcze pod kroplówką zaczęły się tak nasilać, a ból był taki, że łzy same mi leciały, że żałowałam iż go przy mnie nie ma, ale zaraz odpychałam tą myśl i zastępowałam ją inna "synku to wszystko dla Ciebie!".

To pozwoliło mi przez to przejść. Każdą chwilę zwątpienia zastępowałam myślą, że robię to dla mojego synka i że dam radę. Gdy już było po wszystkim i położyli mi go na brzuchu nie było piękniejszej chwili. Radość wypełniła mnie całkowicie, a to że rodziłam sama, odpłynęło gdzieś w szary kąt. Nawet komplikacje po porodzie, które doprowadziły mnie z powrotem na porodówke w celu przeprowadzenia zabiegu łyżeczkowania nie zburzyły mojego postanowienia, że wszystko to znoszę dla tego małego cudownego człowieczka. Również pobyt na oddziale zniosłam bardzo dobrze.

Powiem tylko tyle Wam - mamom, które rodzicie same. Wiele zależy od waszego nastawienia. Nie każdy tata jest w stanie stać przy Was i patrzeć jak cierpicie, gdy on nie może z tym nic zrobić. Ja to w końcu zrozumiałam. Pomogła mi też szczera rozmowa z moim narzeczonym i chodź po pierwszym porodzie żywiłam do niego urazę, to teraz zrozumiałam dlaczego mówił "nie". Wciąż mam przed oczami ten moment i strach w jego oczach, gdy zobaczył mnie po urodzeniu córki. Ważne też, abyście Wy same nie dopuszczały myśli, że jesteście same tylko myślały o tym dla kogo to robicie, kto jest wart tego wysiłku i bólu, a każda następna chwila stanie się piękniejsza. To na świat mają przyjść wasze dzieci i to od Ciebie wszystko zależy czy dasz radę czy nie! Życzę Wam pięknych porodów rodzinnych lub nie.

Powiązane produkty

Powiązane porady

Kobieta leży na łóżku szpitalnym. Przyszłą mama próbuje z całych sił urodzić dziecko. Ciężarna ma zaciśnięte mocno oczy i trzyma obie ręce na brzuchu. Obok łóżka siedzi ojciec i głaszcze ją po głowie. Na przeciwko stoi lekarz.
Minisłownik porodowy

Szpital wybrany, pokoik dla maluszka już przygotowany, a torba czeka spakowana w przedpokoju. Śmiało można odliczać dni do porodu. Zrób sobie powtórkę, aby nic Cię nie zaskoczyło na sali porodowej. Specjalnie dla Ciebie przygotowałyśmy mini ściągawkę.

Czytaj więcej >
Kobieta w zaawansowanej ciąży idzie korytarzem szpitalnym. Ciężarna trzyma pod rękę mężczyznę idącego obok. Przyszły tata rozmawia z mamą swojego dziecka.
Na co zwracać uwagę przy wyborze szpitala?

Dla każdej kobiety "przy nadziei" priorytetem jest urodzenie zdrowego maleństwa w komfortowych warunkach. Na co więc warto zwrócić uwagę wybierając szpital, w którym ma przyjść na świat nasze dziecko. 

Czytaj więcej >
Kobieta w ciąży jest na wizycie u lekarza. Pani doktor pokazuje jej ułożenie malca w brzuchu które widać na usg i informuje o możliwości obrotu zewnętrznego dziecka.
Na czym polega obrót zewnętrzny dziecka w ciąży?

Co jest lepsze - poród naturalny czy cesarskie cięcie? Ja miałam oba i porównując korzyści dla dziecka i matki, zdecydowanie wybrałabym poród siłami natury. A co zrobić jeśli w kolejnej ciąży, w moim przypadku trzeciej, dziecko jest ułożone po 36. tygodniu miednicznie? Czekać na cesarkę czy może na obarczony ryzykiem poród miedniczny? Jest na to rozwiązanie - obrót zewnętrzny dziecka. Ja z niego skorzystałam i zdecydowanie polecam!

Czytaj więcej >
Szczęśliwa rodzina wita małego noworodka. Mama trzyma nowo narodzone niemowlę na rekach, Tata i dwie małe dziewczynki z szerokimi uśmiechami przyglądają się dziecku.
Najczęstsze błędy popełniane na sali porodowej

Zbliżający się termin porodu to okres pełnego napięcia oczekiwania i mnóstwa przygotowań. Trzeba skompletować wyprawkę dla dziecka, przygotować pokoik, wybrać wózek. W natłoku zadań nie trudno coś przeoczyć, a jeśli do tego dodamy roztargnienie ciążowe to błędy stają się wręcz nieuniknione. Przypomnijmy te najczęściej popełniane. Tak na wszelki wypadek.

Czytaj więcej >
Maleńki noworodek leży w inkubatorze, podłączony do tlenu. Niemowlę urodzone zbyt wcześnie podłączane jest do urządzeń mających na celu podtrzymanie funkcji życiowych do momentu rozwinięcia się narządów wewnętrznych w pełni.
Najczęstsze przyczyny porodu przedwczesnego

Pomimo postępu, jaki dokonał się w zakresie profilaktyki oraz leczenia, poród przedwczesny jest nadal dużym problemem położnictwa. Im wcześniej przed terminem urodzi się maluch, tym mniejsze są jego szanse na przeżycie. Sprawdź, jakie są najczęstsze powody porodu przedwczesnego i czy można mu zapobiec.

Czytaj więcej >

Komentarze do porady

Sprawdź, jak oceniły inne mamy
Komentarze do porady
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny

{{ review.author }}

{{ review.author }}

{{ review.publication }}
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny