result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Dieta (93 Wątki)

Saszetki do karmienia

Data utworzenia : 2017-08-09 10:22 | Ostatni komentarz 2020-09-20 21:01

Maggda

908 Odsłony
47 Komentarze

Kobietki, zapewne znacie wszelkich firm saszetki/tubki z musem owocowym dla dzieci. Moja córka dopiero je odkryła i baaardzo jej posmakowały. Poza tym odpowiada jej ta forma jedzenia, jakby nie było córcia je (pije) saszetkę samodzielnie. Otóż jestem zwolenniczką samodzielnego przygotowywania posiłków dla dziecka, z różnych powodów: główny (i najważniejszy) jest taki, że wiem, co daję do jedzenia mojej córce. Kwestia saszetek... znalazłam w internecie saszetki wielorazowego użytku, jest ich sporo do wyboru. Koszt około 35 złotych za 10 sztuk! https://allegro.pl/kategoria/karmienie-dziecka-99333?string=saszetki%20do%20karmienia&p=2&order=d&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-x-colors-bab-1-2-0803 Plusem tych saszetek jest to, że można do nich wcisnąć każdy mus (owocowy, warzywny, jogurt) co nam do głowy przyjdzie i co dziecko będzie chciało zjeść. Można je zamrażać, myć w zmywarce, niektóre podgrzewać w mikrofali, aczkolwiek ja wolę gorącą wodę. Zastanawiam się jednak jak to jest z kwestią ich czystości... Niby mają wygodny suwak strunowy, który umożliwia dokładne mycie ale mimo wszystko daje mi to jakoś do myślenia... Czy któraś z Was miała styczność z takimi saszetkami?

2017-10-08 11:09

Ewelka artykuł jak najbardziej pozytywny, ja również szczerze polecam saszetki :) Moja córcia bardzo chętnie wypija z nich wszelkie musy owocowe. Cieszy się z samodzielnego jedzenia:) Już jej narobiłam zapas wszelkich musów na zimę, stoją w słoikach w piwnicy :) trafiły mi się owoce z działki od teściów, musiałam to wykorzystać:)

2017-08-20 18:01

Jakiś czas temu odkryłam tą stronę i często tam zaglądam, szczególnie jeśli chodzi o analizy produktów dla dzieci i trafiłam na informację o saszetkach: http://www.srokao.pl/2017/08/szmery-bajery-mus-na-wynos.html

2017-08-18 10:33

Saszetki kupione, przetestowane, POLECAM:) Koleżanka była też chętna, kupiłyśmy zestaw 10 na pół, bo 5 sztuk saszetek w zupełności wystarczy. Kupiłam saszetki Fill’n Squeeze (takie tylko były w Smyku). Sa większe pojemnościowo od tych gotowych z musami owocowymi. Ale plusem ich jest to, że mogę je napełnić jogurtem, musem owocowym, czy warzywnym. Tego ostatniego jeszcze nie testowałam. Nie kupiłam zestawu do uzupełniania saszetek, ale łatwo je napełnić chociażby strzykawką do dekoracji tortów. Mycie polega na zalaniu ich wodą, wodą z płynem i intensywnym potrząsaniu. Nie ma problemu jeśli myje się je zaraz po spożyciu musu przez dziecko. Jeśli resztki jedzenia zaschną, wlewam wodę do saszetek i jakiś czas je moczę. Mają one przezroczyste okienko, więc łatwo skontrolować czystość. Łatwo również sprawdzić, ile dziecko zjadło:) Ogólnie polecam, aczkolwiek teraz kupiłabym saszetki z suwakiem na dole. Dzięki niemu jeszcze łatwiej można by było je umyć.

2017-08-14 21:43

Ja mam trochę \"doświadczenia\" właśnie z tej drugiej strony - tzn. z żywieniem przedszkolaka i szkolniaka (Mikołaj ma 8 lat). W domu dbamy o zdrową żywność, regularne posiłki, domowe wypieki na przykład zamiast słodyczy, czy czekoladę 90% (jeśli jest już wielka chrapka na czekoladę) itp. Nie jesteśmy mocno zbzikowani na tym punkcie, ani też nie jesteśmy ekspertami, ale bardzo się staramy zdrowo i dobrze odżywiać. Pod kątem zdrowego żywienia wybieraliśmy także synkowi przedszkole (nie mieliśmy szans na państwowe), a później szkołę. Edukujemy dziadków, aby nie \"faszerowali\" go słodyczami, ale także zbyt tłustymi i niezdrowymi posiłkami (sosy z zasmażką i zupy z zaklepką). Sam Mikołaj doskonale wie, co jest niezdrowe, czego nie powinien jeść czy pić - na przykład słodkie napoje dla niego totalnie nie istnieją, pije tylko wodę i to stanowi już dla niego tak silny nawyk, że choćby go babcia namawiała na Kubusia Play czy cokolwiek innego do picia, to nie wypije ;) No ale są pewne sytuacje, których nie unikniemy. Są automaty z przekąskami w szkole, są koledzy, którzy częstują chipsami i żelkami, są imprezy urodzinowe kolegów, podczas których serwowane są tylko słodycze i wiele innych różnych sytuacji, na które nie mamy wpływu. Czasami my także kupimy synkowi coś słodkiego czy mniej zdrowego, aby i on mógł kolegów poczęstować (staramy się wybrać lepsze zło, ale jednak). Po prostu nie da się tego totalnie wykluczyć. Myślę jednak, że samo unikanie to już naprawdę dużo. Przecież i nam dorosłym ciężko jest totalnie pewne produkty z diety wyeliminować, ale już samo to, że spożywamy je rzadko, to duży sukces :) Tak więc zgodzę się z Maggdą i ze Skrzatami, że warto robić co w naszej mocy i edukować dziecko, ale też nie popadać w paranoję, bo skrajności nigdy nie są wskazane ;)

2017-08-10 15:24

Zgadzam się, że warto aby dziecko jadło różnorodnie. Ważne aby dziecko nauczyć wybierać co powinno się jeść a nie zakazywac. Zakazany owoc smakuje najlepiej dlatego w odpowiednich ilościach i w odpowiednim czasie wszystkiego można spróbować.

2017-08-10 15:07

Z tą zdrową żywnością nie ma co przesadzać. Fajnie, bo początkowo staramy się dbać jak najbardziej o maluszka i jego brzuszek, kupujemy same eko rzeczy lub gotową żywność przeznaczoną dla niemowlaków. Ale złego też niestety nie unikniemy... Podejrzewam, że za kilka lat (w wieku przedszkolnym, szkolnym albo i wcześniej) nasze dzieci będą jadły \"parówki z biedronki\", chipsy i wszelkie inne dziadostwa. Żyjemy w takim, a nie innym świecie i nie da się tego uniknąć. Ja osobiście nie planuję kupować dziecku chipsów i wszelkiej innej śmieciowej żywności, ale kto wie, co moje dziecko będzie jadło np w szkole. Czym je poczęstują koledzy? Uważam, że dziecko musi wszystkiego posmakować ale w odpowiednim czasie, w rozsądniej ilości i z wcześniejszym komentarzem, na temat tego, co będzie spożywało, i dlaczego nie powinno tego jeść;) Ale póki co, skoro mogę, staram się zdobywać jak najzdrowsze produkty dla całej mojej rodziny:)

2017-08-10 10:50

Skrzaty my również mamy \"babcię\" na wsi - moi rodzice mieszkają na wsi, uprawiają ogródek i sad. Co prawda nie mamy kurek na rosół, ale w tej chwili chyba już w każdym dużym mieście można spotkać się z tzw. EkoBazarami - u nas w Gdańsku co sobotę i czwartek, niedaleko naszego domu, można nabyć eko żywność (mięso, warzywa, owoce, soki itp.) z odpowiednimi certyfikatami i pięknie, bezpiecznie zapakowane. A jajeczka mama na wsi od sąsiadki załatwi i jakoś to się tak kręci ;) Oczywiście też uważam, że, jak ze wszystkim, nie można dać się zwariować. Też nie chodzi o to, abyśmy były teraz mamami na medal: gotowały tylko same i tylko eko, piekły domowe ciasteczka bez glutenu, dbały perfekcyjnie o dom i prawidłowy, nieskażony, kreatywny rozwój naszych dzieci 24 godziny no dobę, a zakupy robiły tylko u zaufanych rolników ;)) Uważam, że gotowe słoiczki, dania czy musy również naszym pociechom nie zaszkodzą, a nam czasami pozwolą na chwilę oddechu :) Z moim pierwszym synkiem miałam jednak taki problem, że obiadki ze słoiczków po prostu mu nie smakowały (zresztą mi też niekoniecznie) - deserki tak, ale z obiadkami mieliśmy kłopot, więc wolałam sama gotować.

2017-08-10 09:31

Skrzaty zgadzam się z Tobą w 100%. Tak się składa, że jestem tą szczęściarą i mam dwie babcie, które mają swoje działki, ogrody, a do tego jedna swoje kury na rosół. Dlatego jestem zwolenniczka samodzielnego przygotowywania posiłków, bo wiem, że wszystkie produkty mam eko. Sami robimy w domu takie przetwory jak soki jabłkowe, winogronowe, przeciery pomidorowe, dźemy itd.