result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Rodzice (73 Wątki)

Kryzys wychowywania

Data utworzenia : 2017-09-17 22:12 | Ostatni komentarz 2017-10-04 23:43

anka_01

684 Odsłony
12 Komentarze

Kochane nie wiem jak to nazwać więc po prostu kryzys wychowywania. moja córka za pare dni skończy 4 miesiące i są gorsze i lepsze dni, wiadomo... Mój mąż pomaga mi \"czasami\" ale raczej rzadko bo to do pracy jednej, z tej wracato leci do drugiej, to trening, to mecz. A ja w domu w ciągu dnia jak on jest w domu to przyjmuje klientki na rzesy. Także i ja jestem zalatana i on. Ja 24h robię przy dziecku i czasami chciałabym mieć dzień dla siebie, odpocząć, wyspać się wziąć gorąca kąpiel i wypić gorąca herbatę.. Albo po prostu żeby mąż bardziej mi pomagał czasami. czy wam mężowie pomagają przy dzieciach? Mój jak ma czas to woli telefon i gdy go o coś poproszę to słyszę \"siadlem dopiero, potem, zaraz, jestem zmęczony itd\".. Denerwuje mnie to a kiedy mu mowie ze to też jego dziecko i powinien się nim zająć też trochę i że już czasem nie mam siły to tylko słyszę \" to w takim razie o drugie się nie staramy\" dziś mała płakała to powiedział co ona tak tylko ryczy czemu jest taka zmierzla a ja ze chyba nie wie co to jest zmierzle dziecko a on ze nie ma cierpliwości. No cóż rozpisalam wam się tutaj ale pomóżcie co robić w takiej sytuacji kryzysowej jak wy sobie radzicie kiedy macie ciężki dzień z dzieckiem i mężem /partnerem

2017-09-18 09:51

U mnie to jeszcze przede mną, ale nie sądzę, że mój mężczyzna nie będzie aktywny w pomocy przy Małej. Już się zgłosił do kąpieli i nawet wygania mnie do kina na film, który czekam na jego premier będzie jak mam termin :D. Wydaje mi się, że czeka Was poważna rozmowa, bo zwariujesz i będziesz tylko bardziej nerwowa i zła na niego, a to nie wpływa dobrze na wszystkie sfery życia. Może zacznij powoli mu mimochodem wspominać, że u koleżanki to maż przy dziecku robi to i to i tak parę razy, a pożniej usiądźcie i pogadajcie. Trzymam kciuki, zeby było dobrze.

2017-09-18 08:45

Ja mam trochę podobną sytuację. Mieszkamy z mężem daleko od naszych rodzin, więc w codziennym życiu możemy liczyć tylko na siebie. Czyli tak naprawdę na mnie, bo tak jak Ty zajmuje się dzieckiem i domem a mąż dużo pracuje. I mnie bardzo irytuje gdy on mówi że jest po pracy zmęczony, tak jakby to całe domowe zamieszanie dla kobiety nie było trudne i męczące... pierwszy miesiąc po porodzie byl ze mną i zaczęło się jak wrócił do pracy. Mieliśmy taki okres kłótni o to jak Mały miał 3 miesiące, byłam zła że on po pracy robi sobie wolne i umywa ręce od zajęć a moje obowiązki trwają 24/7. Na szczęście zauważyliśmy, że droga kłótni prowadzi tylko do pogorszenia relacji i złości, którą na pewno może odczuć też dziecko. Pomogła nam szczera rozmowa, spędziliśmy trochę czasu tylko we dwoje bo teściowa przyjechała do synka. Teraz idziemy na kompromisy. Syn niedługo kończy 5 miesięcy. W nocy ja zawsze wstaje do dziecka, ale za to rano jak mąż się wyspi to po karmieniu zabiera dziecko i dają mi się zregenerować (o ile to możliwe, nie zawsze sobie radzą sami..). Na szczęście lubi się synem zajmować, sprawia mu to frajdę, dopóki dziecko nie zrobi się zbyt trudne to wtedy zaraz do mamusi trzeba oddać:P W dni kiedy pracuje opieka spoczywa na mnie, wiadomo. Ale gdy ma wolne to np chłopaki zajmują się sobą a ja sprzątam czy gotuje, później zmiana. Gdy gdzieś z dzieckiem jedzoemy to tez on przejmuje opiekę, żebym mogla odetchnąć. Wiadomo, nie jest idealnie, czasem się zetniemy ale pracujemy nad tym żeby było dobrze. Wszystko jest do wypracowania, na pewno dacie sobie radę:) faceci mają trochę większy problem z empatią, jeśli na spokojnie porozmawiacie o tym jak się czujesz, to na pewno uda się dogadać.

2017-09-18 07:26

To masz nieciekawa sytuację i bym powiedziała, że bardzo niekomfortowa. U mnie zaraz po powrocie ze szpitala mąż wziął wolne i cały czas zajmował się dzieckiem i pomagał a później jak już wrócił do pracy to zaraz po skończonej pracy bardzo pomagał i zawsze wstawal w nocy do maluszka. Kapanie to także codziennie był rytuał taty z maluszkiem.

2017-09-17 22:15

Dodatkowo ja ostatnio nie przesypiam prawie nocy bo co godzine wstawalam do malej bo się kręci, bo coś ja meczy a co dopiero jak zaczną się ząbki, obie jesteśmy wrażliwe na ból więc napewno zabkowanie nie będzie przyjemne (obym tylko sie myliła), ale to on zawsze jest zmęczony, to ja zawsze muszę siedzieć nad małą i ją usypiac nawet kiedy go o to poprosze to nie wie co robić i mowi nie mam już siły do niej.. A ja dodatkowo piore sprzątam gotuje prasuje itd wszystko naraz. To wszystko nie zrazi mnie by mieć kolejne dziecko bo uśmiech wynagrodzi wszystko bo przypomina dla kogo to się robi ale jak sobie radzić z takimi kryzysami, przecież nie będę dziennie płakać w poduszke że mi źle, że nie mam pomocy takiej jaką bym chciała