20.3.2023

(36)

Nie takie szybkie rozszerzanie diety

Każdy rodzic w pewnym momencie mierzy się z pytaniem, czy należy już rozszerzać dietę swojemu dziecku, a jeśli tak - to w jaki bezpieczny sposób to robić.

Nie takie szybkie rozszerzanie diety

Każdy rodzic w pewnym momencie mierzy się z pytaniem, czy należy już rozszerzać dietę swojemu dziecku, a jeśli tak - to w jaki bezpieczny sposób to robić.

Pierwsze kroki podczas rozszerzania diety

Gdy mój najmłodszy synek skończył 6 miesięcy, rozpoczęłam przygodę z rozszerzaniem diety. Jako doświadczona mama trzech synków wiedziałam, jak podejść do tematu. A rozszerzanie nie przerażało mnie w ogóle. Nie bałam się, wiedziałam jak postępować w przypadku zadławień, zakrztuszeń, alergii pokarmowych.

Pierwszym smakiem, jaki zaproponowałam synkowi była dynia. Odwracał głowę, wymachiwał rączkami, a jak coś mi się udało włożyć do buźki, to wcale nie zachęciło go to do dalszego poznawania smaku. Pomyślałam: ok, nie ten smak. Kolejne dni i kolejne smaki i ta sama sytuacja. Warzywka, owoce, kaszki - bez znaczenia - nie chciał jeść. Pomyślałam, że nie jest gotowy, robiłam mu, np. tydzień przerwy a on dalej nic. Nie chciałam też robić nic na siłę, bo nie o to chodzi. Nie chciałam, aby zraził się do jedzenia.

Minął miesiąc, dwa, syn stał z rozszerzaniem w miejscu, a ja byłam coraz bardziej sfrustrowana. Ośmiomiesięczne dziecko tylko przy piersi, bo nic innego nie je. Dodatkowo frustrujący był fakt, że nie mogłam go zapoznać z produktami typu gluten czy jajko. 

Co można robić, by zachęcić dziecko do jedzenia:

  • ja lub inny członek rodziny jedliśmy w tym samym czasie, tzn. sadzałam synka naprzeciwko i raz próbowałam mu podać jedzonko z jego miseczki, raz sama jadłam z mojej. Miało to na celu pokazanie, że łyżeczka jest ok i ląduje z jedzeniem w buźce;
  • miałam gryzaki/siateczki do podawania pokarmu, tak by maluszek sam jadł;
  • podczas karmienia dawałam mu drugą łyżeczkę albo nawet i dwie, tak by sam mógł nią machać, wkładać do buzi, do miseczki – cokolwiek;
  • jak już stabilnie siedział to wkładałam go do krzesełka do karmienia, stawiałam miseczkę z jedzonkiem i pozwalałam się tym bawić. Kuchnia do mycia, dziecko do kąpania, włosy do wyczesania z jedzenia, ale zawsze coś trafiało do buźki – raczej w ilościach nie do nakarmienia. Mnie chodziło o to, by poznał nowy smak, a nie się najadł.
  • zaczęłam podawać mu jedzenie w kawałeczkach, tak by sam brał rączką – metoda BLW. U nas dokładnie to się sprawdziło najbardziej. Bo np. mała cząstka banana – synek sam wziął z miseczki i zjadł. Podałam na moim paluszku do jego buźki– wziął bez problemu. Podałam na łyżeczce – wymachiwał rękami, zaciskał usteczka, odwracał główkę.

Było mi trochę smutno, że np. nie mogłam podać kaszki, zupki. Buraczkowa np. wyglądała tak – oddzielnie w kosteczkę włoszczyzna, buraczki. Zero wody. Często np. zblendowane danie mieszałam z czymś co mógł złapać – np. makaronem, pulpecikami z mięsa mielonego. 

Z drugiej jednak strony poczułam wielką ulgę, bo w końcu zaczęły się postępy z jedzeniem. Może nie mogłam mu podać wszystkiego, czasami musiałam się nagłowić, w jakiej formie podać niektóre produkty, ale synek poznawał smaki i to było najważniejsze. 

Syn zaczął jeść z łyżeczki w jedenastym miesiącu życia. W tej chwili ma skończony rok i dalej nie jest to jego ulubiona forma jedzenia. Dziś na przykład pół zupki ładnie mu podawałam łyżeczką, a od połowy zaczął mi grzebać w miseczce i samodzielnie zjadać rączką całe kawałki. 

Drogie mamy, nie zawsze jest książkowo. Nie zawsze jest tak jak byśmy chciały. Nie zawsze to oznacza jakieś nieprawidłowości, choroby. Chociaż ja uważam że zawsze gdy coś nas niepokoi to warto porozmawiać ze specjalistą. 

Powodzenia w rozszerzaniu diety u Waszych maluszków. 

 

Produkty dla Ciebie