result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Kilkunastomiesięczna dziewczynka skupia się na zabawie polegającej na malowaniu ugotowanych jajek farbami. dziecko trzyma w jednej rączce białe jajko a w drugiej fioletowy pędzelek.

Pierwsze Święta Wielkanocne mojego malucha, a ja biegałam, sprzątałam i gotowałam. Zupełnie nie miałam czasu usiąść spokojnie i spędzić czasu z moim synkiem. Mąż pomagał w wiosennych porządkach, ale czułam, że mamy pełno pracy przed przyjściem rodziny, a ja nie chciałam zaniedbywać malucha. Chciałam, żeby czas świąt był dla nas wszystkich przyjemnością. Dlatego zastanowiłam się i zaplanowałam niezbędne czynności, które powinniśmy wykonać i wyeliminowałam te, które nie były najważniejsze. Dzięki temu wygospodarowałam czas dla dziecka. Poprosiłam też resztę rodziny o wsparcie: każdy miał przygotować coś do jedzenia. Pomyślałam, że dziadków bardziej uszczęśliwią pierwsze świąteczne dzieła wnuczka niż mieszkanie wyczyszczone na błysk.

Pomysły na Wielkanocne zabawy z maluszkiem

Zabawy, które opiszę, wykonywałam z synkiem kiedy miał roczek, ale jeśli będziesz uważna (bezpieczeństwo maluszka), możesz wykonać je z młodszym dzieckiem.

Rozłożyłam na podłodze folię, by korzystać ze wspólnego czasu i zabawy, a nie przejmować się zabrudzeniami na podłodze.

Malowanie jajek

Etap 1:

W trakcie gotowania jajek przeznaczonych do malowania, pobaw się z maluszkiem. Przygotuj dwa surowe jajka i pokaż dziecku, co się stanie kiedy stukniesz jednym z nich o miskę. Teraz pozwól (z Twoją pomocą) stłuc maluchowi następne jajko do miski. Dziecko poznaje świat zmysłami: wzrokiem, słuchem, smakiem, węchem i dotykiem. Nie dziw się, że maluch od razu będzie próbowała dotknąć białka i żółtka. To będzie nowe doświadczenie i wrażenie dotykowe. Pozwól mu na to. Dla bezpieczeństwa Frania sprawdzałam tylko, czy wysmarowanych rączek nie wkłada do buzi. Po krótkim doświadczeniu, wylej jajka z miski i umyjcie ręce.

Etap 2:

Przygotuj na folii wystudzone jajka i farby paluszkowe (farby dla najmłodszych, którymi można malować bez pomocy pędzelka, wystarczą rączki). Jeśli maluch po raz pierwszy maluje palcami, przed przystąpieniem do malowania jajek, daj mu poeksperymentować na papierze. Przeczytaj o tym, co możesz zrobić z maluchem, by oswoić nową zabawkę (farby) w poradzie jednej z mam Canpoluhttp://canpolbabies.com/pl/porady/porada/mothers/18/8-zabawy-dla-dzieci-12-18-miesiecy--chodz-pomaluj-moj-swiat.

Etap 3:

Do dzieła! Czeka Was teraz główna atrakcja, czyli pomalowanie jajek dla dziadków, do święconki, do ozdobienia stołu.

Po zakończeniu zabawy umyjcie ręce lub prawdopodobnie całego malucha, jeśli mały artysta postanowił pomalować również siebie. Zwiń jednorazową folię, ustaw w bezpiecznym miejscu jaja do wyschnięcia. Za Wami pierwsze wspólne malowanie pisanek!

Kartki Wielkanocne

Jeśli znajdziecie jeszcze trochę czasu, możecie wspólnie zrobić kartki wielkanocne.

Etap 1:

Rozłóż folię na ziemi. Narysuj kształt jajka (pisanki) na połowie kartki a4. Przygotuj różne kolorowe krepiny lub bibuły oraz klej.

Etap 2:

Pokaż maluchowi, jak odrywać małe kawałki krepiny. W zależności od wieku, będzie to robić z Twoją pomocą lub samodzielnie. Następnie każdy kawałek należy zgnieść, by powstały małe kuleczki. To dobra zabawa podczas, której można powtarzać naukę kolorów.

Etap 3:

Nadeszła ostatnia czynność czyli przyklejanie kuleczek na namalowaną pisankę według Waszej fantazji. Kup klej w tubce, wtedy samo wyciskanie go będzie ćwiczeniem na małą motorykę. Rozsmarowywanie kleju po kartce paluszkami, również usprawni pracę rączek. Uważaj, żeby maluch nie jadł kleju, nie wkładał rączek do buzi. Zanim zakupisz klej, sprawdź na etykiecie, czy jest przeznaczony dla najmłodszych.

Tak jak się spodziewałam, prezenty dla dziadków (kartki wielkanocne) oraz dekoracja świąteczna (pisanki na stole) zaskoczyły rodzinę i zarazem zachwyciły. Resztę porządków, których nie zdążyłam wykonać przed świętami, zrobiłam w następnym tygodniu, a podczas świątecznego spotkania nikt nie zwrócił na to uwagi. Rodzina odciążając mnie z przygotowania całego jedzenia świątecznego, podarowała mi to, co dla mnie najcenniejsze - czas z moim dzieckiem. I stało się to naszą rodzinną tradycją. Święta spędzamy w moim domu, ale jedzenie dostarcza rodzina. Oczywiście nie będzie tak zawsze, ale na pewno dopóki Franio nie dorośnie.

Komentarze do porady

Sprawdź, jak oceniły inne mamy
Komentarze do porady
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny

{{ review.author }}

{{ review.author }}

{{ review.publication }}
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny