result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Rodzice (71 Wątki)

Chrzciny - kiedy, jak i gdzie?

Data utworzenia : 2017-11-19 17:08 | Ostatni komentarz 2020-02-26 13:46

Mama_Ola

3317 Odsłony
128 Komentarze

Dziewczyny, nasz maluszek rośnie, a ja powoli zaczynam myśleć o chrzcinach. Alek ma dwa i pół miesiąca obecnie. Pogoda jednak nas nie rozpieszcza i mąż namawia mnie, abyśmy poczekali do wiosny, a wówczas będziemy mogli zorganizować chrzciny w naszej ulubionej agroturystyce. Obawiam się tylko czy nie lepiej jest ochrzcić mniejsze dziecko, bo jednak sprawia ono wówczas mniej problemów w kościele... Pierwszego synka ochrzciliśmy dopiero, gdy miał rok i 7 miesięcy, bo zaplanowaliśmy chrzciny połączone z naszym ślubem. Strasznie pałakał podczas ceremonii. Nie chciał stać przy ołtarzu, lecz biegać gdzie dusza zapragnie, o polaniu olejkiem już nie wspomnę... Na szczęście obu sakramentów udzielał nam wujek męża, który miał sporo cierpliwości i obrócił całą sytaucję w żart. Kiedy Wy się zdecydowałyście urządzić chrzciny? Czy zapraszałyście tylko najbliższą rodzinę? My planujemy zaprosić jedynie rodziców i rodzeństwo - dziadkowie moi i męża już nie żyją. Czy organizowałyście poczęstunek w domu, czy tak jak my stawiacie na fajne miejsce z dobrą kuchnią?

2017-11-20 11:14

My robiliśmy w domu rodzinnym mojego męża, bo jest tam ogromny salon. Wynajęliśmy stoły i krzesła, było prawie 30 osób. Cateringiem zajął się znajomy, miał osobę do pomocy która wzięła na siebie rolę kelnera, tak więc my mieliśmy pełny luz by zająć się dzieckiem, gośćmi i sobą. Zapłaciliśmy mniej za wynajem sprzętu, dwudniowy obiad, przystawki i kolację niż sam obiad w restauracji, tak więc finansowo opłacalna opcja. Dekoracje zrobiłam sama. A syn miał wtedy pół roku (październik) i w kościele był bardzo zadowolony:)

2017-11-20 09:53

U nas było tak, że pierwsze dziecko ochrzciliśmy, gdy miało równy miesiąc. Myślę, że nie ma co dyskutować na temat tego, jaki wiek malucha jest najlepszy na taką uroczystość, ponieważ to zależy od indywidualnego podejścia rodziców i w pewnym sensie tradycji i przekonać. My np. jesteśmy mocno wierzący i nie wyobrażamy sobie, by dziecko miało pół roku i było nieochrzczone. Kwestia pory roku też jest sporna i nam np. nie przeszkadzałaby zima (wiadomo, że w lecie jest zupełnie inaczej, nie trzeba malca mocno ubierać i otulać kocykami), jednak wiele rodzin, tak jak tutaj dziewczyny piszą, woli poczekać na cieplejsze dni. Jeśli chodzi o organizację samego przyjęcia, zdecydowanie ODRADZAM planowanie go we własnym domu. Ja sobie strzeliłam takiego samobója za pierwszym razem, ale gdy szczęśliwie urodzi się drugi syn, na pewno zaproszę swoich gości na przyjęcie do lokalu. Pamiętam, że piekłam ciasta i tort sama, w międzyczasie milion razy karmiłam dziecko, gotowałam obiad i sprzątałam, bo teściowa nie wykazywała chęci pomocy w niczym. W sam dzień chrzcin byłam na nogach od 5:00 aby naszykować surówki do obiadu, obrać ziemniaki, nakryć stoły itd. itp. + standardowa opieka nad małym. Efekt był taki, że nie miałam nawet czasu aby się w spokoju pomalować i uczesać i wyglądać jak człowiek, a nie zombie po kolejnej nieprzespanej nocy. Powiem Wam szczerze, że żadne pieniądze nie są warte tego wysiłku i tych nerwów, które mi wtedy towarzyszyły. A po ceremonii w kościele trzeba było tych wszystkich gości obsłużyć, podawać do stołu, zmywać naczynia, robić kawę/herbatę i oczywiście zajmować się dzieckiem. Nie miałam 5 minut, by usiąść razem z gośćmi i porozmawiać. Po całym tym maratonie nie wiedziałam, jak mam na imię. Do tego doszły ciągłe uwagi i pretensje teściowej, że to źle, że tamto źle... A jeśli chodzi o liczbę gości, tu u mnie niestety nie dało się uniknąć ich sporej ilości. Mąż ma siostrę i brata, ja mam brata, dwie babcie i dziadka, do tego rodzice każdej ze stron no i dzieciaki... Więc Mamo_Olu nie zastanawiaj się, tylko zamawiaj termin w lokalu, oszczędzisz sobie wielu nerwów, stresu i nieprzyjemnych sytuacji :)

2017-11-19 21:52

Ja osobiście właśnie wolę jak jest ciepło, słoneczko, zielono, rodzę w marcu to będę mogła szybko ochrzcić w maju lub czerwcu Ale teraz u nas w rodzinie będą chrzciny w święta i to też mi się podoba :-) kościółek ciepły klimat będzie fajny świąteczny... maleństwo będzie smacznie spało bo malutkie jeszcze ... Takze w kościele na pewno będzie ciepło ma to na pewno swój urok i wspomnienia Ja również zostałam ochrzczona w Boże Narodzenie:-) I jeszcze polecam mieć fotografa na tą uroczystość żeby była fajna pamiątka Ja nie miałam do tego głowy z pierwszym dzieckiem i nie podobają mi się zdjęcia :-( robił ktoś z rodziny i totalna klapa beznadziejne

2017-11-19 21:22

Chyba macie rację... I wiosną też więcej frajdy jest z takiej imprezy. My mamy w Trójmieście nasze ulubione miejsce - stadninę koni Tabun (ja jeżdżę konno), połączoną z agroturystyką, restauracją i piękną salą na mniejsze wesela, chrzciny właśnie itp. Znajduje się ona pod lasem i jest tam naprawdę bardzo uroczo, gdy wokół jest zielono. Nigdzie tak nie odpoczywamy, jak właśnie tam i tam chcieliśmy zorganizować przyjęcie. Wiosną także w kościele będzie cieplej i przyjemniej - racja. Mieliśmy też szalony pomysł, aby całość zorganizować w skansenie we Wdzydzach Kiszewskich. Jest tam taki piękny kościółek i bardzo przyjemna restauracja, a i sam skansen bardzo nam się podoba. Tak więc i tu wiosna byłaby dużo lepsza. Choć nie powiem, Anna34 Twój pomysł ze świętami także bardzo mi się spodobał. Poprosiłabym rodziców o wsparcie i moglibyśmy urządzić imprezę u nich w domu (oni i mój brat byliby na miejscu, a tylko rodzice i brat męża musieliby dojechać), a moja mama uwielbia takie uroczystości przygotowywać. Moglibyśmy wówczas ochrzcić malutkiego w drewnianym kościółku w mojej rodzinnej wsi :) Ale chyba ten mróz i zimno mnie skutecznie zniechęcają, plus sezon chorobowy - obawiam się, że do ustalonej daty starszy albo młodszy synek się rozchorują, bo ostatnio wirusy nam nie odpuszczają...

2017-11-19 21:04

Mama_Ola mój synek ma 3.5 mca i czekamy do kwietnia/maja z chrzcinami , ostatnio podawałam siostrzeńca 5.5 mca i super się zachowywał :) cała mszę nie spał ale przyglądał się wszystkiemu zaciekawiony , na sali też z wrażenia spać nie chciał ale był grzeczny . Dziś właśnie dostalam zdjecia z imprezy i oglądając utwierdziłam swoją decyzję bo na każdym jest radosny , uśmiechnięty. Córkę chrzcilam 9.03 jak miała 2 m-ce i do tego była kolkowa więc z nich tylko pamiętam płacz i krążenie sala pokój żeby ją uśpić lub uspokoić. Chciałam wtedy szybko i żeby mieć już z głowy , dlatego teraz pomimo że synek nie ma problemow wolę poczekać a i jak cieplej będzie bo też inaczej dla dzieci bo u mnie teraz w rodzinie 4 maluchów i mój jest piąty ;)

2017-11-19 20:41

Chrzciny to indywidualne podejście ;) jeśli nedziesz robić na sali czy teraz czy na wiosnę to myślę że większej różnicy nie będzie tylko będziesz mieć szybciej \"z głowy\" całe zamieszanie z chrzcinami ;) jeśli myślisz o tym by jednak wyjść na dwór itd to polecam poczekać. My robiliśmy pod wiata w domu bo pogoda była idealna a mała miała skończony miesiąc więc szybko się zdecydowaliśmy i jestem z tego powodu zadowolona bo mała cały czas spała i była grzeczna

2017-11-19 18:40

Jeszcze w ciąży myśleliśmy żeby chrzcic w święta jednak ten pomysł szybko wybilismy sobie z głowy.. 2.5 mies niemowle w zimie, w zimnym kościele.. Wolimy poczekac do wiosny, będzie cieplej, maluszek będzie większy. Takie jest nasze zdanie :) i najblizsi w domu czyli moja mama, brat, męża rodzice i rodzeństwo :)

2017-11-19 18:07

Ja organizowałam chrzciny jak synek miał 7 miesięcy...był grzeczny udało się :-) jeszcze nie chodził więc grzecznie siedział i bacznie obserwował sytuację dokoła także może poczekajcie w takim razie chociaż do wiosny kiedy będzie ciut cieplej :-) Ewentualnie wiele osób decyduje się na chrzciny w święta i wtedy impreza w domu w gronie naprawdę kameralnym i potraw świątecznych pod dostatkiem My mieliśmy chrzciny w lipcu więc było ciepło upalnie, w lokalu była najbliższa rodzina chrzestni, nasze rodzeństwo rodzice i nasi dziadkowie Jak jest duże rodzeństwo to wiadomo czasem planuje się inaczej to zależy