result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Rodzice (62 Wątki)

Poronienie

Data utworzenia : 2020-05-28 22:12 | Ostatni komentarz 2020-06-09 20:39

pati1990

463 Odsłony
34 Komentarze

Są tutaj mamusie , które mają małe aniołki ? Udało się doczekać tęczowych dzieci ?? 

Temat sam w sobie jest bardzo ciężki . U mnie było tak , że miałam jakieś przeczucia , że coś jest nie tak . Na wizycie lekarz podczas USG milczał jak nigdy , popatrzyłam w jego oczy i wiedziałam łzy leciały i przestać nie chciały . Wspomnienia są świeże , ale myślę że wiele kobiet zadaje sobie pytanie co byłoby gdyby ? Jak wyglądałoby dziecko . ?

Jestem szczęśliwa , że mam synka inaczej byłoby o wiele ciężej wieczory są najgorsze kiedy mam czas na przemyślenia . 

Najgorsze jest to że strata bardzo boli , do tego trauma po tym co działo się w szpitalu . W piątek byłam na wizycie okazało się że serce przestało bić , ciąża zatrzymana 2 tygodnie chodziłam nieświadoma w poniedziałek miałam się wstawić do szpitala . Przyszła sobota cały dzień aktywnie spędziłam i o 20 zaczęły się skurcze i mocny ból brzucha (wtedy nie wiedziałam że to było nic w porównaniu co działo się później ) o 1 w nocy nie wytrzymywałam już z bolu po zobaczeniu krwi podjęliśmy decyzję że jedziemy do szpitala . Tam wszystkie procedury itd . Chcieli zrobić mi znieczulenie miejscowe , dostałam jasia prawie spadłam z fotela . Pielęgniarki nie mogły założyć wenflona ręce w siniakach no ale się jakoś udało. Wielki metalowy wziernik badanie nie przyjemne wszystko odbija się w okularach lekarza dosłownie koszmar . Poprosiłam i ściągnął . Mimo wszystko nie potrafię się wyluzować myśląc że dosłownie wyskrobie mi dziecko moje dziecko . I tak trafiam na salę po nieudanej próbie . Sala dwuosobowa za mną kobieta po poronieniu a ja dostaję takich skurczy że dosłownie zjeżdżam na łóżku ciśnienie momentami 90/50 leżę , płacze z bolu i rodzę swoje dziecko do łóżka , cała we krwi. Położna mówi że tak musi być muszę urodzić . I Widzę małe rączki i nóżki , jest takie maleńkie :( I tak od 20 w sobotę do godziny 8 rano w niedzielę rodzę swoje drugie dziecko . Trafiam na salę zabiegowa podchodzi do mnie położna i pyta z uśmiechem na twarzy co urodziłam , nie wiem poroniłam widzę jej zmieszanie na twarzy . I tak spędzam resztę niedzieli na oddziale w poniedziałek wychodzę do domu . Czuje pustkę . Nikt nie przyszedł chociaż psycholog się należy. Najgorsze jest to że nigdy się nie dowiem kto był pod moim sercem . Bo pytanie odnośnie badania genetycznego zostało zadane nie w tym czasie co trzeba . Bez możliwości przeanalizowania wszystkiego . Mimo wszystko czuje że jestem silna tylko dlatego ze mam dziecko i myślę że mój aniołek również nie chciałby żebym się smuciła . 

Rodzina boi się rozmawiać , mówi że będzie dobrze , że kolejne się uda . Też tak kiedyś mówiłam ale jak doświadczy się straty to człowiek patrzy na to wszystko zupełnie z innej perspektywy . Jednak boli mnie też to że trochę osób uważa temat za zamknięty skoro nic mnie nie boli to czuję się ok ale serce pęka straciłam dziecko :( słyszałam teksty typu czasem zdarza się że kobiety poronia w 30tc itd to dopiero strata u ciebie był 13tc . I wtedy zastanawiam się czy się różni taka strata ? Moje dziecko też czuło .

Przytulam wszystkie mamy, które musiały doświadczyć tego bólu :( ❤️

2020-06-09 20:39

Moniczka tak. Zwłaszcza jeżeli tłumimy to w sobie z nikim nie rozmawiamy. To może dojść do tego że jedynie psycholog może pomóc 

2020-06-09 11:21

Aneczka, ciężko to fakt.Jedni szybko dochodzą do siebie innym zajmuje to dużo czasu, czasem wymagają leczenia psychicznego... 

2020-06-08 20:58

Wsparcie jest najważniejsze. I to żeby zarówno mąż jak i żona się nie załamali. Bo wtedy to ciężko się podnieść z tego. 

2020-06-08 14:12

Moniczka dokładnie u nas to samo dobrze, że mamy dwójkę dzieci o których zawsze marzyliśmy teraz tylko byle zdrowie było :) 

2020-06-08 12:01

Mój też mnie wspierał ,ale wiem, że równie mocno to przeżył.Teraz jesteśmy szczęśliwi.Juz nam nic nie potrzeba,tylko aby zdrowie dopisywało  a dalej poradzimy ;) 

2020-06-07 21:04

Moj mąż wolał zachowac dla siebie żeby mnie bardziej nie zdołować. Więc radził za dwóch ze swoimi i moimi uczuciami. Wspierał 

2020-06-07 11:23

Mój mąż jeszcze wtedy partner też przeżywał ale na swój sposób. Wiedziałam że jest mu przykro ale on widział co dzieje się ze mną więc był silny dla nas obojga. Dużo na ten temat rozmawialiśmy i za to jestem mu wdzięczna. Minęło już tyle czasu... 

2020-06-06 21:33

Moniczka no właśnie nie każdy mężczyzna tak reaguje . Mój też był smutny co prawda nie płakał ale wiele wieczorów przegadaliśmy wspiera mnie bardzo . Ale znam takie przypadki gdzie dla faceta to sprawa drugorzędna i nie teraz to później. Co najmniej jakby szedł wyrwać zęba . Wiele zależy od człowieka jakie ma podejście . Czy jest uczuciowy itd