result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Ciąża i poród (265 Wątki)

Opieka położnicza w szpitalu

Data utworzenia : 2017-09-12 20:53 | Ostatni komentarz 2019-12-19 12:10

Mama_Ola

1233 Odsłony
116 Komentarze

Dziewczyny, jestem na świeżo po porodzie i muszę Wam powiedzieć, że poziom opieki położniczej w szpitalu oceniam bardzo słabo. Na oddziale mnóstwo mam, które nie wiedzą jak karmić, jak postępować z maleństwem, jak radzić sobie z dzieckiem po bolesnym porodzie lub CC. Każda położna mówi zupełnie coś innego - jeśli w ogóle coś mówi. Mamy nie pytają. Koleżanka z pokoju przez niemal dwie doby nie karmiła maleństwa (niczym!), bo nie wiedziała jak a nikogo nie zapytała (dawała smoczek, gdy mały płakał). Dopiero ode mnie dowiedziała się o cudnej Pani Reginie od laktacji. A jakie są Wasze doświadczenia z \"porodówki\" i pobytu w szpitalu?

2017-09-13 09:29

Ja też mam fajną położną ze szkoły rodzenia i naprawdę na nią liczę po porodzie.

2017-09-13 07:30

Dziewczyny właśnie wszystko zależy od personelu na dyżurze. Mam najświeższy przykład z soboty - koleżanka ze szkoły rodzenia, z która bardzo sie zżyłam, miała problemy od połowy ciąży i poród zakończył się przez cc w 36 tc. Na szczęście wszystko jest w porządku, urodziła pięknego synka 3180 g :) Na szkole rodzenia prowadziły nas 2 polozne z tego samego szpitala, doradzajac i mówiąc że w razie problemów mamy dzwonić i się nie krepowac. I chwała im za to! Koleżanka mówiła, że kiedy one były na dyżurze wszystkiego uczyły i pokazywały, nawet małego przystawily jej do piersi, żeby pokazać jak. A inne położne zero opieki, kompletnie nic nie pomagały nawet jak dziewczyny prosily o pomoc.. I oczywiście sprzeczne informacje - nasze położne mówiły ze w szpitalu jest wszystko dla dziecka łącznie z pieluchami, natomiast na \"gorszej\" zmianie trzeba było mieć swoje pieluchy, a nawet kosmetyki do kąpieli niemowlaka. Powiem Wam, że jak się tego wszystkiego nasluchalam i napatrzylam, mialam takiego doła w weekend.. To moje pierwsze dziecko i przeżywam mocno to, że mogę sobie w danej sytuacji nie poradzić. Na szczęście położne ze szkoły są chętne do pomocy, więc będę dzwonić i o taką pomoc prosić w razie potrzeby.

2017-09-12 22:10

O szpitalu, w którym ja mam rodzić słyszałam dobre opinie. Koleżanka rodziła w grudniu i bardzo sobie chwaliła położną, ale i tak muszę sama się o tym przekonać, bo nigdy nie wiadomo jak się trafi.

2017-09-12 22:01

U mnie na porodówce była wspaniała położna, przypilnowała kangurowania i pierwszego przystawienia Maluszka do piersi. Za to opieka na oddziale w szpitalu to już inna sprawa. Pierwsza położna z którą miałam tam do czynienia to niesympatyczna pani ze \"starej szkoły\". Miała pretensje o każde zadane pytanie czy prośbę, powiedziała że mam nie przystawiać dziecka do piersi bo i tak nie mam pokarmu. Dopiero następna zmiana złożona z młodych kobiet sensownie podeszła do pacjentek, więc było o niebo lepiej. Pokazały jak przystawiać dziecko, co i jak robić, troszczyły się o matki i dzieci.