result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Na drewnianym stoliku w słoiczku znajduje się krem z zielonych warzyw: brokuła, zielonej fasolki szparagowej oraz groszku. Obok leży drewniana łyżka.

Dlaczego przygodę z rozszerzaniem diety zaczęliśmy od gotowych słoiczków i szybko ją skończyliśmy? Gotowe produkty spożywcze przeznaczone dla niemowląt maja swoje wady i zalety:

Zalety:

  • Wygoda i tempo przygotowania posiłków
  • Żywność znanego pochodzenia
  • Różnorodność smaków, gramatur

Wady

  • Skład (znane marki maja super składy w słoiczkach od 4 miesiąca życia dziecka, później jest nieco gorzej, zachęcam do poczytania składów na opakowaniach)
  • Ceny

Rozszerzanie diety zamierzałam zacząć po 6 miesiącu życia synka. Los chciał, że dokuczały nam zaparcia i lekarz zalecił rozszerzanie diety wcześniej. Niestandardowo na początku podaliśmy owoc-jabłko. Synek jadł chętnie i bardzo mu smakowało. Niestety efekty podawania słoiczków były marne. Sprawdziliśmy wiele marek i po produktach każdej z nich kupki wyglądały niezdrowo bez względu na to co podawaliśmy. Były czarno-zielone, miały okropny zapach. Próbowaliśmy ziemniaków, dyni, brokułów, marchewki, gruszki i kombinacji tych produktów. Zawsze ten sam scenariusz- smakuje ale kupki są obrzydliwe.

Dlaczego warto gotować samodzielnie dla dziecka?

Biłam się z myślami, ale podjęłam decyzję, że zacznę jednak gotować sama. W okresie gdy nie ma sezonu na dane owoce czy warzywa trudno o produkty z własnego ogródka a wcześniej nie pomyślałam o robieniu zapasów. Mimo to zaryzykowałam. Gotowałam papki jednoskładnikowe i oczom nie wierzyłam! Raptem kupa stała sie "zdrowa". Zapach, kolor, konsystencja wróciły do normy. Przekonało mnie to i zachęciło do dalszego eksperymentowania w kuchni. Dziś gotuję wszystko sama ze składników do jakich mam akurat dostęp. Cześć produktów kupuję świeżych, część zamrożonych. Sama przy okazji zaczęłam odżywiać się lepiej ;)

Produkty sezonowe wekuję "na potem". Gotuję raz lub dwa razy w tygodniu. Ilość zapasów rośnie a moje serce się raduje bo wiem co synek je i widzę, że czuje się po tym dobrze. A przy okazji zawsze mam coś na "czarną godzinę".

Znajomi pytają kiedy mam na to czas? Odpowiadam zgodnie z prawdą, że dla chcącego nic trudnego ;) Wszystkim to polecam.

Komentarze do porady

Sprawdź, jak oceniły inne mamy
Komentarze do porady
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny

{{ review.author }}

{{ review.author }}

{{ review.publication }}
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny