result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Rodzice (71 Wątki)

Kryzys wychowywania

Data utworzenia : 2017-09-17 22:12 | Ostatni komentarz 2017-10-04 23:43

anka_01

677 Odsłony
12 Komentarze

Kochane nie wiem jak to nazwać więc po prostu kryzys wychowywania. moja córka za pare dni skończy 4 miesiące i są gorsze i lepsze dni, wiadomo... Mój mąż pomaga mi \"czasami\" ale raczej rzadko bo to do pracy jednej, z tej wracato leci do drugiej, to trening, to mecz. A ja w domu w ciągu dnia jak on jest w domu to przyjmuje klientki na rzesy. Także i ja jestem zalatana i on. Ja 24h robię przy dziecku i czasami chciałabym mieć dzień dla siebie, odpocząć, wyspać się wziąć gorąca kąpiel i wypić gorąca herbatę.. Albo po prostu żeby mąż bardziej mi pomagał czasami. czy wam mężowie pomagają przy dzieciach? Mój jak ma czas to woli telefon i gdy go o coś poproszę to słyszę \"siadlem dopiero, potem, zaraz, jestem zmęczony itd\".. Denerwuje mnie to a kiedy mu mowie ze to też jego dziecko i powinien się nim zająć też trochę i że już czasem nie mam siły to tylko słyszę \" to w takim razie o drugie się nie staramy\" dziś mała płakała to powiedział co ona tak tylko ryczy czemu jest taka zmierzla a ja ze chyba nie wie co to jest zmierzle dziecko a on ze nie ma cierpliwości. No cóż rozpisalam wam się tutaj ale pomóżcie co robić w takiej sytuacji kryzysowej jak wy sobie radzicie kiedy macie ciężki dzień z dzieckiem i mężem /partnerem

2017-10-04 23:43

anka 001 chyba większość z nas ma ten problem...ja w sumie jestem caky czas sama maz pracuje za granica przyjeżdża co 10dni i na 2dni i tak w kolko...na poczatku jak synek sie urodził mial.wolne on 3tyg bo akrat szukal pracy to bardzo mi pomagal kapalismy razem , czasem przebral itp...jak byl wiekszy ok. Roczek-dwa to bawil sie z jim nimitp...ale znalazl prace po 3tyg. Gdzie pojechal na tiry za granice na 3tyg. A ja sama na 3piętrze bez windy sama bez pomocy babci i dziadków...a w dodatku synje przy piersi w dzien i w nocy co 2godz. I jeszcze kolki potem, zparacia, wzdecia potem dowiaduje sie ze synek ma przepukline pepkowa to decyzja na zabieg czy juz czy poczekac az zrobiłam na 2latka to bylu były problemy alergiczne, swedzaca skora placz a juz nie mowiac co bylo z zabkami jak wychodziły czasem to padalam z sil i az płakałam a teraz mezowi nic sie nje chce juz pomaga mi mnie...przyjeżdża na dwa dni co 10dni zawsze ze przyjechał odpoczac a kiedy ja pojade gdzies odpoczac...? Tak juz mamy....komus siw wydaje ze jak matka siedzi w domu to ma czas na wszystko owszem jak ma pomoc w kims to może tak jest...ja tyle schudlam bo nawet czasu zjesc nie mialam bonjak synek zasnal to czasem zdarzylo sie ze ja razem z nim z tych nie przespanych nocy albo za ren czas poprasowalam ciuszki, albo posprzatalam albo ugotowalam obiad i tak mijal.dzień za dbuem...dzisiaj synek ma juz prawie 4latka...malo choruje bo chyba juz rok nie byl chory albo wiecej...zabawi sie sam, czasem.ladnie sucha czasem nie wiadomo;-) i nie wyobrazam sobie zycia bez niego a teraz myslimy o drugim...rownie nie bedzie lekko ale niestety na tym swiecie lekko nikomu nie jest a my mamusie zawsze jestesmy silne;-)

2017-09-19 18:39

U nas oczywiście obowiązki domowe wzięłam na siebie, chociaż mąż jak wraca z pracy to pyta się w czym mi pomóc. Kąpiel zazwyczaj przeprowadzamy razem, co jest dla nas dobrą zabawą. Sam też stara się zajmować synem. Oczywiście nie zawsze jest kolorowo, bo wraca z pracy i jest zmęczony i nic mu się nie chce, albo w nocy nie ma siły żeby wstać. Parę razy wpadł też na super pomysł, że on sobie pójdzie a ja z dzieckiem zostanę sama, w efekcie cały dzień. Jedyne co mogę Ci poradzić, a sama tego użyłam to szczera rozmowa z mężem. Argument że to też jego dziecko nie trafi, bo sama się o tym przekonałam. Powiedz jak się czujesz, że opieka nad dzieckiem i domem wymaga dużo siły i jak każdy masz potrzebę czasem odpocząć; że skoro decydowaliście się na dziecko, wiadomo było że życie się zmieni i czasem coś trzeba poświęcić, jak np. odpuścić czasem trening czy spotkania z kolegami. U nas rozmowa pomogła i mąż się bardziej stara. Wyznał, że ma problem z bawieniem się z maluszkiem, bo ono niekontaktowe i on nie wie jak, wytłumaczyłam i pokazałam i jest ok. Wiadomo, mama lepiej wie różne rzeczy o opiece nad dzieckiem i mężczyzna niejednokrotnie robi błędy co może wkurzać, ale też nie można mu mówić że nic nie wie i nie umie, ja raczej stosuję metodę \"wiem że się starasz i chcesz jak najlepiej, ale spróbuj w taki sposób...\" i podaję argument dlaczego ma robić tak a nie inaczej. I działa. Zacznij od szczerej rozmowy.

2017-09-19 10:36

Anka u mnie było podobnie. Tylko ja początkowo cały czas byłam sama. Gdy urodziłam, mąż był na szkoleniu 400km ode mnie. Udało mu się przyjechać na poród, został z nami przez dwa dni i znowu wyjechał. Przyjeżdżał co weekend lub dwa. Trwało to pierwsze trzy miesiące. Był to niesamowicie ciężki okres. Gdy mąż przyjeżdżał na weekendy chętnie zajmował się córką, pomagał itd bo był zmęczony. Gdy wrócił ze szkolenia, zaczął chodzić do pracy (również pracuje na 2 etaty) sytuacja się zmieniła. A to był zmęczony, a to chciał iść na trening, a to musiał się zdrzemnąć itd. Nie ważne, że ja całe noce czasami nie spałam, w ciągu dnia gotowałam, sprzątałam itd... Oj wiele łez wylałam do poduszki. Rozmów wiele przeprowadzałam z mężem. Zmieniała się sytuacja na chwilę i znowu był powrót do przeszłości w stylu \"jestem zmęczony, radź sobie sama\". Odpuściłam. Przestałam się czepiać, krytykować, narzekać, zaciskałam zęby i robiłam swoje. Poczekałam aż wszystko się wyciszy i jeszcze raz porozmawiałam z mężem. Okazało się, że on nie wie jak zajmować się córką bo ona jest taka malutka, co on ma z nią robić, jakie zabawy dla niej wymyślać. No to zaczęłam mu podpowiadać, pokazywać co ja robię, jak się bawię. Ale zaczęłam też jasno komunikować swoje potrzeby typu: zajmij się małą bo ja chcę poleżeć w wannie. I tak powoli sytuacja zmieniała się ku lepszemu. Córka ma teraz rok, a my już bez problemu się dogadujemy, na zmianę zajmujemy naszym dzieckiem. Jest na tyle dobrze, że zdecydowaliśmy się na drugie dzieciątko. Myślę, że większość facetów chce mieć dziecko, a potem o narodzinach sytuacja ich przerasta i nie wiedzą co mają robić. Najważniejsze to szczerze i spokojnie rozmawiać. Kiedyś bodajże Iza wklejała taki post o tym, że nasz mąż/partner nie musi nam pomagać. On ma po prostu robić coś z nami, dla nas, dla siebie. Bo dziecko jest zarówno moje jak i jego, naczynia do pozmywania są ubrudzone również przez niego, brudne pranie też jest jego więc równie dobrze on może je ubrać i rozwiesić i tego nie powinno się nazywać pomocą dla nas. To są nasze wspólne obowiązki.

2017-09-19 09:32

Zgadzam się, dziecko jest warte każdej nieprzespanej nocy:) Faceci potrzebują trochę więcej czasu na przyjęcie do wiadomości, że życie się zmieniło i są nowe obowiązki. My przechodzilysmy to stopniowo dzięki ciąży, nowe życie powoli się rozwijało i każdy ruch w brzuchu nam o tym mówił, a partner po porodzie dostaje dziecko w ramiona i musi sobie radzić:P Pamiętaj, że niewiele kobiet ma tak wielkie szczęście, że partner sam wie czego potrzeba. Większość z nas musi wyraźnie zaznaczać swoje potrzeby. Czasem ciężko to robić w spokojny sposób, bo emocje działają, ale da się;)

2017-09-18 19:07

Bakaliowa to widzę nie tylko ja tak mam. To trochę przykre... Ewelka to nie takie proste. U nas też się mówiło że będziemy razem kapac, na zmiane przewijać itd a wyszło jak wyszło. Faceci jednak są słabi a my kobietki to wszystko znosimy zaciskamy zęby i jedziemy dalej. Czekam na dzin kiedy sobie to wszystko odbije ze znajomymi a on zostanie z małą i role się odwrocą. Jednak dla takich uśmiechów dziecięcych warto wszystkiego. moja mała jest dla mnie wszystkim i ja dla niej to wszystko robię by móc potem oglądać jak się uśmiecha także to daje mi motywację i siły na kolejne ciężkie chwile a faceci chyba nigdy tego nie zrozumieją... No cóż chyba nie pozostaje nicc inmego jak zacisnąć zęby i radzić sobie dalej ;)

2017-09-18 14:20

Ale ja nie jestem za krytykowaniem tylko wspominaniem jak jest u innych bez porównywania jej męża do innego. Takie działania wiem, że nie przysniosa pozytywnych skutków.

2017-09-18 10:52

Ja jestem ciekawa jak to będzie. Mój mąż bardzo lubi dzieci i chciał dziecka dużo bardziej niż ja, już ze 2 lata o tym ze mną rozmawiał. Jego brat praktycznie w ogóle nie zajmuje się swoją córką, a mój mąż zwraca bratu zawsze uwagę, że \"to przecież Twoje dziecko, to się nim zajmuj\". Zobaczymy jak to będzie przy naszym synu. Mój mąż pracuje 100 km od domu i na bardzo różne zmiany, jeżeli ma \"dniówkę\" to nie ma go od 6 rano do 21.30. Praktycznie cały dzień będę wtedy sama. Jeżeli ma nockę wyjeżdża przed 18, a wraca przed 10 rano, później śpi do 15, a kolejny dzień cały ma wolny. Jeżeli będzie miał tylko wolne chciałabym, żeby mi pomagał, ale na pewni nie będę wymagała od niego, żeby wstawał do małego w nocy, jeżeli rano ma do pracy, dojeżdża i spędza tam 12 godz. Poza tym mąż ma bardzo odpowiedzialną pracę i wolałabym, żeby był wypoczęty. Na razie ustaliliśmy, że mąż idzie na zwolnienie po porodzie, a w styczniu na urlop, ponieważ ja na 2 tyg muszę wrócić do pracy, a wtedy mąż będzie opiekował się synkiem. Myślę, że sobie poradzi, to w końcu też jego dziecko :) Jeżeli mąż będzie w domu wtedy też on będzie kąpał małego, bo jakoś tak się utarło w mojej rodzinie i wśród znajomych, że to facet kąpie :) Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że mąż bardzo się angażuje - jak nienawidzi zakupów, tak na zakupy dla dziecka sam mnie namawia, rozwiesza synka ciuszki po praniu (jesteśmy na etapie prania i prasowania całej wyprawki) i zachwyca się, że są maleńkie jak dla laleczki :) Tak samo ciągle powtarza, że nie może się doczekać narodzin :) Wiem, że później będzie nam bardzo ciężko, tym bardziej, że mieszkamy dosyć daleko od rodziny, trochę boję się, że będę chodziła zła i zfrustrowana, ale na razie nie chcę tego zakładać, a wolę się nastawić pozytywnie.

2017-09-18 10:00

Ewelka, naprawdę znasz faceta na którego pozytywnie działa takie porównywanie? :P Mi się wydaje, że to ma wręcz odwrotny skutek. Mężczyźni nie lubią słuchać, że są w czymś gorsi (w tym przypadku w opiece nad dzieckiem) i że partnerka chwali cudzego męża. Już lepiej motywować się pozytywnie, chwalić za to co nam się podoba, a nie tylko krytykować. Każdy facet lubi być wartościowym w oczach swojej kobiety