result.title | striphtml
{{ result.label }}

{{ result.excerpt | striphtml }}

Brak wyników wyszukiwania dla podanej frazy

Wystąpił błąd podczas wyszukiwania. Proszę spróbuj ponownie

Kilkunastomiesięczny chłopczyk siedzi na białym nocniku w salonie. Dziecko zainteresowane jest swoimi własnymi rączkami i stara się zająć czymś czas na nocniku.

Nieczęsto ludzie opowiadają o swoich błędach o tym, co im nie wyszło. Mniemają, że to wstyd, że ujma, że… No w każdym razie, ja mam zdanie inne. Do tego jeśli moje błędy mogą być pomocne dla kogoś innego – uważam, że warto!

Kiedy zrezygnować z pieluch

Nela właśnie skończyła 2,5 roku. Świetnie się rozwija, zarówno w kwestii mowy, jak i ruchu, intelektualnie. Pieluchy odstawiła po 2 urodzinach. Sama. Nagle. I nie wiem, czy to był „jej czas”, czy wszystko trwało dłużej, bo „chcieliśmy pomóc”. W którejś poradzie Autorka napisała, że aby dziecku pomóc, należy nie przeszkadzać. I ja się z tym zgadzam. Teraz – nauczona doświadczeniem – zgadzam się tym bardziej.

Moje dziecko rosło, nabywało nowych umiejętności w swoim tempie, w swoim czasie, bez udziwnień, ulepszeń, wspomagaczy, stabilizatorów, poduszek, pasów, skoczków etc. Wiedziałam, jak wygląda przebieg rozwoju małego dziecka. Wiedziałam, że zaczyna coś robić wtedy, gdy ma na to odpowiednio wiele siły, gdy czuje się gotowe, gdy wyćwiczyło sposób itd.

Wiedziałam, że półroczne dziecko nie jest w stanie panować nad swoim pęcherzem, dlatego jeśli czyjeś półroczne załatwia się na nocnik – to mimowolnie, po prostu rodzic sadza i czeka, a ono w końcu tak samo bezwiednie jak do pieluchy, załatwia się na nocnik. W związku z powyższym uznaliśmy, że nie będziemy rozpoczynali tak wczesnego przygotowania do nocnika.

Pierwszy nocnik

Jakiś czas trwaliśmy w tym postanowieniu, ale z czasem zaczęto nas zaczepiać: „a sika?” (odpowiadałam wtedy z żartem, że owszem, gdyby nie sikała, pewnie już by nie żyła). Każdy jednak wiedział, o co chodzi w pytaniu. Dzień po dniu naciski były coraz mniej subtelne: a posadź, ona ma już 7 ,8, 9 miesięcy… „Ja już sadzałam w tym czasie”,” posadź na ten nocnik”, „ucz…”, „To twoje lenistwo upośledzi dziecko”,” a moje już siedzi”, „posadź” i „posadź”…
Więc uległam, kupiliśmy nocnik i posadziliśmy biedną na niego… Oczywiście nie wiedziała w czym rzecz. Z czasem nocnik stał się najlepszą zabawką. Był autem, kapeluszem, łódką, fotelikiem do czytania bajek itd., ale nigdy nocnikiem. Mówiliśmy do niej, staraliśmy się, ale ona zakodowała, że to kolejna, kolorowa zabawka i ani w głowie było jej załatwianie swoich fizjologicznych potrzeb na tę nową, cudowną zabawkę.

Wściekłam się. Oczywiście nie na dziecko, a na siebie, że mimo wiedzy dałam się ponieść fali namów, nacisków, żartów i wytyków. Zabrałam nocnik, schowałam i zakazałam naciskającym naciskać.

Gdy tylko ktoś wyskakiwał z hasłem: a dlaczego jej nie uczysz na nocniku, odpowiadałam, że jak będzie gotowa, to zacznie bez mojej pomocy.

Odpowiednie nocnikowanie

Czytałam publikacje o nocnikowaniu i odpieluchowywaniu dzieci. Badania lekarsko-psychologiczne dowodziły, że dzieci, które sadza się na nocnik wcześnie i załatwiają się tam mimochodem, uczą się dłużej i trudniej im powiązać ucisk w pęcherzu ze strumieniem moczu, który za chwilę moczy im pupę. Te same wyniki badań twierdziły, że dziecko z odpowiednio dojrzałym układem nerwowym i systemem poznawczym, potrafi uchwycić związek przyczynowo – skutkowy: ucisk pęcherza, siusianie oraz potrafi po chwili zapanować nad mimowolnym siusianiem.

I ja to wszystko wiedziałam kiedy jeszcze mojego dziecka nie było na świecie! A jednak! Jednak pod wpływem ugięłam się, czego bardzo żałuję.
Zafundowałam dziecku lekki stres, gdy oczekiwała pochwał za zabawy i kreatywne pomysły dotyczące wykorzystania kolorowego nocnika, a otrzymywała „nagany” (nadużywam słowa, nie ganiliśmy jej, nie karaliśmy, ale mówiliśmy w kółko „nie”, „tu się robi siusiu”). Była za mała, jej układ moczowy i nerwowy nie był gotowy. A my postawiliśmy przed nim wymaganie, któremu nie umiała sprostać ani ona, ani jej niedojrzałe układy. 

Zafundowałam stres sobie, bo denerwowało mnie, że ona „nie chwyta” (oczywiście jej tego nie pokazałam, ale były momenty, że wrzałam w środku), że daremny trud id.
Gdy przejrzałam na oczy i zdecydowałam się zabrać nocnik i dać dziecku spokój, wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.

Jedyne co robiliśmy, gdy miała ok. 1,5 roku, to pozwalaliśmy jej wchodzić do łazienki, kiedy my się załatwialiśmy i gdy pytała co robimy, odpowiadaliśmy, że duzi robią siusiu na kibelek, tak jak ona teraz do pieluszki. I że jak będzie duża, to będzie robiła siusiu jak mama i tatuś.

Któregoś dnia obudziła się po poobiedniej drzemce i zamiast standardowego: „mamusiu już się obudziłam”, usłyszałam w niani „mamusiu siusiuuuuuuu”

Pierwsze siusiu w toalecie

Miała dopiero co skończone 2 latka, mówiła już dobrze, zrozumiale i sama rozumiała co mówi. Często robiła różne psoty i słowne żarty. Pobiegłam, choć uważałam, że to kolejna psota. Zaprowadziłam do ubikacji i posadziłam na muszli. Jakież było moje zdziwienie, kiedy ona naprawdę zrobiła siusiu. Oczywiście dostała brawa, owacje, odtańczyłyśmy nasz taniec radości, dostała jakąś małą nagrodę, żeby zakodowała, że dobrze zrobiła i takiego zachowania oczekujemy. Postanowiłam wtedy już nie zakładać jej pieluchy (choć nie dowierzałam, że nie będzie wpadek). Do końca dnia ślicznie wołała każdą swoją potrzebę wysiusiania się.

Właściwy czas na odpieluchowanie

Postanowiliśmy również kupić jej nakładkę na sedes (bo nocnik istotnie kojarzył jej się ciągle z zabawką) i ogłosiliśmy, że jest mądra i duża i może siusiać „jak mama” (to dla dziecka wielkie wyróżnienie – zgoda na robienie czegoś „jak dorosły”).
W ciągu pierwszych 2 tygodni bez pieluchy, zdarzyło jej się 3 wpadki. I to były jej jedyne trzy wpadki w życiu. Po 2 tygodniach potrafiła już zawołać odpowiednio wcześnie i trzymać tak długo, żebyśmy zdążyły do ubikacji.
Nasza pediatra twierdzi, że to, że Nela odpieluchowała się jako dwulatek, to niekoniecznie nasza wina (że ją za wcześnie posadziliśmy na nocnik i „złapała” zabawę, a nie fizjologię). Że to jak najbardziej właściwy czas na odpieluchowanie i nie ma w tym żadnych znamion opóźnień. Niemniej jest możliwość, że gdyby nie nasze chybione eksperymenty z nocnikiem przed 1 rokiem życia, ten czas dojrzałości przypadłby wcześniej…

Każdej młodej mamie z mojego otoczenia opowiadam naszą historię i przestrzegam, by nie popełniła naszego błędu i dała dziecku spokój. Przecież jeśli dziecko jest zdrowe, to choćby było nawet zaniedbane, czy z patologicznej rodziny, mając 5 lat nie chodzi w pieluchach (to może drastyczny przykład, ale chodzi mi o to, że nawet mając rodzica, który się nim nie zajmuje, czy źle zajmuje, w końcu to dziecko zaczyna chodzić bez pieluch, załatwia się normalnie i chyba nikt nie widział zdrowego 4-5 latka w pieluszce). Nie mówię oczywiście o bezpieluchowym spaniu. Tu sytuacja wygląda inaczej i przyjęto, że do 5rż dzieci mogą nie kontrolować nocnego siusiania (i jest to normalne).

Jaki nocnik dla dziecka?

Mam też radę dla mam (i tatusiów): jeśli zdecydujecie się na nocnik, niech to będzie model najprostszy, bez zbędnych gadżetów, kierownic, piszczałek, dzwonków, fajerwerków, frędzli, rączek etc. Niech dziecko skojarzy go z siusianiem, a nie kolejną zabawką!
Z własnego doświadczenia wiem, że nakładki na sedes sprawdzają się równie dobrze (a u nas nawet lepiej).


Dużo spokoju życzę, dystansu i pamiętajcie Drogie Mamy: nic na siłę! A niech gadają. Dziecko ma swój czas, swój rytm i na pewno we właściwym dla siebie momencie „zrzuci pieluchy” :)

Komentarze do porady

Sprawdź, jak oceniły inne mamy
Komentarze do porady
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny

{{ review.author }}

{{ review.author }}

{{ review.publication }}
Poprzedni {{ pageNumber }} {{ pageNumber }} Kolejny